Tag Archives: Ukraina

Ukraińskie zbrodnie 27 marca

27 marca 1943 roku w kol. Kadobyszcze (Nowa Natalia) pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 18 Polaków, w tym siekierami zarąbali 8-osobową rodzinę Gliwińskich (rodziców i ich 6 dzieci).

27 marca 1943 roku w majątku Siedmiarki pow. Włodzimierz Wołyński policjanci ukraińscy uprowadzili 37-letniego Polaka i ślad po nim zaginął.

27 marca 1943 roku w kol. Siniakówka pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali nie znaną liczbę Polaków, kilka rodzin.

27 marca 1944 roku we wsi Ćwitowa pow. Kałusz Ukraińcy uprowadzili 45-letniego Polaka i po torturach zamordowali go.

27 marca 1944 roku we wsi Dołha Wojniłowska – Ziemianka pow. Kałusz Ukraińcy upowcy napadli na osiedle pod lasem, spalili wszystkie budynki i zamordowali 27 Polaków z 5 rodzin.

27 marca 1944 roku we wsi Gniła pow. Przemyślany: „27 marca o godz. 8 rano zrobili Ukraińcy odwet na Polakach w Gniłej koło Hanaczowa, za atak Polaków na Ukraińców tejże wsi , zamordowano 1 osobę i uprowadzono kobietę z dwojgiem dzieci”.

27 marca 1944 roku we wsi Hubinek pow. Rawa Ruska (Tomaszów Lubelski) Ukraińcy zamordowali 6 Polaków.

27 marca 1944 roku we wsi Jazienica Ruska pow. Kamionka Strumiłowa Ukraińcy zamordowali 17 Polaków, spalili żywcem 70-letnią kobietę, rannego mężczyznę powiesili.

27 marca 1944 roku we wsi Kopań pow. Przemyślany Ukraińcy zamordowali 10 Polaków.

27 marca 1944 roku we wsi Ksawerówka pow. Tłumacz podczas nocnego napadu Ukraińcy zamordowali 13 Polaków oraz 3 żołnierzy niemieckich i 2 Żydów.

27 marca 1944 roku we wsi Ksawerówka pow. Stanisławów w walce z Ukraińcami z UPA zginęło 10 Polaków z samoobrony.

27 marca 1944 roku we wsi Łopuszna pow. Bóbrka Ukraińcy uprowadzili i zamordowali 30-letniego Piotra Stopyrę jadącego do młyna ze zbożem. Na drugi dzień w poszukiwaniu go poszła jego żona i siostra. Obie zostały zamordowane: 28-letnia Emilia Stpyra i około 30-letnia Julia Stopyra. „Teraz wiem, że oprawcy zabitych wrzucili do starej studni, którą potem zasypano, że w tych dniach zginęło 30 osób, w tym 5 osób narodowości ukraińskiej, że wśród zamordowanych było pięcioro dzieci, że oprócz trojga Stopyrów byli to mieszkańcy ze wsi Olchowiec, Suchodół i Tołszczowa” (Szczepan Napora; w: Siekierka…, s. 34, lwowskie). „Wysiadamy z samochodu. Tuż przy szosie stały niegdyś budynki tej bandyckiej leśniczówki. Teraz jest puste miejsce, rośnie na nim wysika do pasa trawa, w której bieli się mnóstwo margerytek. Pozostały jeszcze drzewa owocowe, okalające niegdyś budynki leśniczówki. Z prawej strony wsi, w zaroślach, piwniczny strop, osnuty pajęczynami. Tam w dole męczono, gwałcono, rżnięto na kawałki ludzi. A ich szczątki wrzucano do głębokiej studni, która jest dzisiaj zasypana. /…/ Widzę oczyma wyobraźni mojego biednego Ojca, przywiązanego do drzewa, jak obcinają mu różne części ciała, wydłubują oczy, podczas gdy serce jeszcze żyje – co myślał, kiedy tracił swoje młode życie?” (Janina Stopyra – Gawrońska; w; Siekierka…, s. 57 – 59; lwowskie).

27 marca 1944 roku w kol. Olszynka pow. Hrubieszów Ukraińcy wymordowali Polaków (Konieczny…, s. 179).

27 marca 1944 roku we wsi Pawłowa pow. Jarosław policjanci ukraińscy zastrzelili 8 Polaków (inni: 9 Polaków i 1 uprowadzili).

27 marca 1944 roku we wsi Rzeczyca pow. Rawa Ruska Ukraińcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 25 Polaków (inni: 34 Polaków).

27 marca 1944 roku we wsi Smoligów pow. Hrubieszów esesmani ukraińscy z SS „Galizien – Hałyczyna” oraz policjanci ukraińscy i chłopi ukraińscy z okolicznych wsi (ponad 2 tysiące napastników) wymordowali ponad 200 Polaków. W obronie wystąpiły oddziały AK i BCH, w walce poległo 32 partyzantów – łącznie zginęło ponad 232 Polaków. Mordowano w okrutny sposób, nie oszczędzając dzieci, kobiet i starców, Palono żywcem, gwałcono kobiety, rabowano mienie, wieś została doszczętnie spalona.

27 marca 1944 roku we wsi Święty Józef pow. Kołomyja Ukraińcy banderowcy zamordowali 2 młodych Polaków. „Jako datę śmierci, ksiądz Tadeusz Byś wpisał 27.03 1944, data wspólnego pogrzebu to 13.04.1944. Jako przyczyna śmierci dwa razy podana jest: occisus in periculo belli, co chyba można przetłumaczyć jako ”śmierć od pocisku podczas wojny”. Biorąc pod uwagę daty urodzin podane przez księdza, tj. 16.02.1925 (Aleksander Rudnik) i 25.05.1926 (Bolesław Czajka), wychodzi, że daty zanotowane przez księdza by się zgadzały”; Siekierka…., s. 282, stanisławowskie, podaje datę „w kwietniu 1943”).

27 marca 1944 roku we wsi Tuczapy pow. Śniatyn Ukraińcy zamordowali 4-osobową rodzinę polską z dziećmi lat 10 i 12.

27 marca 1944 roku we wsi Tudorkowice pow. Hrubieszów „OUN pod dowództwem Teodora Daka” zamordowała 6 Polaków i Ukrainkę, żonę Polaka oraz ich syna. „Teodor Dak i Stefan Sameluk wtargnęli do mieszkania Jana Wocha. Po wyprowadzeniu gospodarza z domu oskarżony Dak go zastrzelił, a następnie to samo uczynił z Ukrainką Natalią Woch, żoną Jana. W opuszczonej stodole Ukraińcy z UPA zastrzelili Franciszka Nowackiego, Tomasza Nowackiego, Piotra Wocha, Stanisława Wocha i Franciszka Hudymę. Zwłoki pomordowanych wśród śmiechów i żartów bojówkarzy Bazyli Kaniuka, Maksymilian Weć i Grzegorz Robak wywieźli do Bugu”. (Sentencja wyroku Sądu Wojewódzkiego w Lublinie z 29 stycznia 1972 r. w sprawie Teodora Daka)

27 marca 1945 roku we wsi Brusno Nowe pow. Lubaczów Ukraińcy zamordowali 4 Polaków.

27 marca 1945 roku we wsi Gaje Wielkie pow. Tarnopol Ukraińcy z UPA oraz chłopi ukraińscy z SKW obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 66 Polaków i 2 Ukraińców. „Zginęli: Babiak Naścia (Ukrainka), Borutowicz Józef, jego żona Maria (z Mysłowej), syn Tomasz, Skowrońska Anna, Kopiec Zdzisław l. 6 i Mieczysław l. 19 (s. Pauliny), Byndas Maria (z Posłusznych) l.49, Cisoń N. (ojciec zamordowanych w lipcu 1941 r. Józefa i Mariana), jego żona i córka Janina, Czarniecki Tomasz l. 80, jego żona Katarzyna l. 67, Kaszuba Elżbieta i jej córka Julia, Kaźmierzów Józef, jego syn Jan, Gurgurewicz Maria, Teofila (z Jacyszynów), jej syn Kazimierz, Huculak N., Kinal N. (c. Mikołaja), Kociuba Maria (z Piechów), jej córka Julia i wnuczka, Kopiec Franciszka (z Buniakowskich), Laskowska Maria, jej pasierb Paweł, Mikołajów Jan, Ostrowski Adolf Emilia (z Cisoniów) i troje dzieci Cisoniów, Ostrowski Władysław l. 48, jego żona Agnieszka, Dubelt Maria, jej córki: Janina, Władysława i Helena, Strykowska Julia (z Pasierbów), Stanisławczyk N. Szymańska Rozalia, Szpilska N. (żona Antoniego), jej troje dzieci, NN. Ukrainka (za ostrzeżenie Szpilskiej), Jacyszyn Katarzyna, jej córka Józefa i zięć Wagner Józef oraz córka Wagnerów Janina i syn Adam, Szymańska Rozalia (z Jacyszynów), Gurgurewicz Tadeusz, Zawadzki Aleksander, jego żona (w zaawansowanej ciąży) oraz syn Stanisław i córka Maria, Szymańska Katarzyna, Kaczorowski Kazimierz oraz 8 nierozpoznanych osób” (Kubów…, jw. ; s. 82 – 83)

27 marca 1945 roku we wsi Lipina pow. Jarosław Ukraińcy zamordowali Polkę.

27 marca 1945 roku we wsi Łówcza pow. Lubaczów Ukraińcy zamordowali 2 Polaków, w tym milicjanta.

27 marca 1945 roku we wsi Miłków pow. Lubaczów zatrzymali na drodze i zamordowali 2 Polki, 19-letnią Rozalię Kuc i 23-letnią Annę (Anielę) Kuc.

27 marca 1945 roku we wsi Nielepkowice pow. Jaworów zamordowali 3 Polaków

27 marca 1946 roku w miasteczku Brzozów woj. rzeszowskie Ukraińcy zamordowali 1 Polaka oraz 1 poranili.

W nocy z 27 na 28 marca 1944 roku we wsi Bobrki pow. Kamionka Strumiłowa: „W pow. Kamionka Strumiłowa w nocy z dn. 27 na 28 marca Ukraińcy spalili doszczętnie wieś Bobrki i zabili 9 osób”. („Wiadomości z Ziem Wschodnich” nr 6;)

W nocy z 27 na 28 marca 1944 roku we wsi Chochoniów pow. Rohatyn Ukraińcy obrabowali i spalili wszystkie gospodarstwa polskie oraz zamordowali 64 Polaków. „Po upadku Polski w 1939 roku i ustanowieniu władzy sowieckiej my, mieszkańcy wsi Chochoniów, byliśmy dyskryminowani przez miejscowych Ukraińców, którzy opanowali terenową władzę. Wyznaczano nam największe kontyngenty zbożowe i mięsne, wysyłano do lasów w Karpatach do wycinki i zwożenia drzewa na budowę lotniska. Po wkroczeniu Niemców na te tereny dla nas, Polaków, nastąpiło prawdziwe piekło. Ukraińcy mieli tu nieograniczoną władzę, a szczególnie policja ukraińska w służbie niemieckiej. Płaciliśmy największe podatki, oddawaliśmy największe kontyngenty. Policja ukraińska dokonywała ciągłych rewizji i przesłuchiwała wielu mężczyzn, biła i znęcała się nad nimi, przy czym podczas rewizji rabowała wszystko, co przedstawiało jakakolwiek wartość” (Albin Klementowski, Janina Wojna; w: Jastrzębski…, s. 295 – 296; stanisławowskie).

W nocy z 27 na 28 marca 1944 roku we wsi Dobrzanica pow. Przemyślany Ukraińcy zamordowali 2 Polaków.

W nocy z 27 na 28 marca 1944 roku we wsi Kopań w majątku Gniła Folwark pow. Przemyślany Ukraińcy zamordowali 4 Polaków (mężczyznę i uprowadzili kobietę z 2 dzieci) oraz jeszcze w marcu ojca z przybranym synem; łącznie w marcu Ukraińcy zamordowali w tej wsi 16 Polaków.

W nocy z 27 na 28 marca 1944 roku w miasteczku Kuty pow. Kosów Huculski został zamordowany przez UPA leśniczy Tadeusz Drwota.

W nocy z 27 na 28 marca 1944 roku we wsi Pletenica pow. Przemyślany Ukraińcy zamordowali 3 Polaków, byli to: Władysław Majcher (spalony żywcem), Jan Podgórski i Maria Ciesielska.

W nocy z 27 na 28 marca 1945 roku w powiecie Lubaczów Ukraińcy, kureń „Zalizniaka” zlikwidował 18 posterunków Milicji Obywatelskiej, poległo 30 milicjantów a 10 zostało uprowadzonych i zamordowanych. Zamordowanych zostało od 43 do 72 osób polskiej ludności cywilnej. Były to posterunki w miejscowościach: Dzików Stary, Podemszczyzna, Horyniec, Zalesie, Basznia Dolna, Łówcza, Futory, Nowa Grobla, Brusno Nowe, Krowica, Puchacze, Chotylub, Wólka Horyniecka, Zapałów, Bichale, Łaszki, Płazów, Cewków

W nocy z 27 na 28 marca 1945 roku we wsi Brusno Nowe pow. Lubaczów podczas napadu na posterunek MO ukraińscy upowcy spalili żywcem 14 Polaków, w tym 25-letnią kobietę i milicjanta.

W nocy z 27 na 28 marca 1945 roku we wsi Łówcza pow. Lubaczów podczas napadu na posterunek MO ukraińscy upowcy spalili 15 gospodarstw polskich i posterunek MO oraz zamordowali 18 Polaków, w tym 6 milicjantów (są pewne rozbieżności, niektórzy mówią o 2 milicjantach)

W nocy z 27 na 28 marca 1945 roku we wsi Stare Sioło pow. Lubaczów Ukraińcy zamordowali 17 Polaków (Prus…, s. 262 – 263; Motyka…, s. 262; Tak było…)

W nocy z 27 na 28 marca 1945 roku w przysiółku Starego Sioła – Zalesiu Ukraińcy zamordowali 6 Polaków, natomiast 2 Polki zmarły z pomieszania zmysłów widząc okrucieństwo oprawców.

W nocy z 17 na 18 marca oraz 28 marca 1944 roku we wsi Tarnoszyn pow. Tomaszów Lubelski ukraińscy upowcy z kurenia „Hałajdy” oraz policjanci ukraińscy ze Szczepiatyna obrabowali i spalili wieś, plebanię i kościół oraz zamordowali głównie za pomocą bagnetów 178 Polaków, w tym 17 osób ze wsi Dyniska oraz 21 osób ze wsi Ulchówek, które schroniły się w Tarnoszynie (Siekierka…, s. 771 – 772, 759, 799 – 803; lwowskie). Według G. Motyki zginęło 84 Polaków (Motyka…, s. 193; Tak było…. Ponadto; Tadeusz Wolczyn: Tarnoszyn w ogniu; Chełm 1998).

Od 20 do 28 marca 1945 roku we wsi Wołodź pow. Brzozów w ciągu tych dni ukraińskie bojówki upowskie wymordowały 8 rodzin polskich liczące co najmniej 24 Polaków.

Ukraińska zbrodnia 27 marca 1943 r. w kolonii Kadobyszcze – Nowa Huta

27 marca 1943 roku w kol. Kadobyszcze (Nowa Natalia) pow. Kostopo, Ukraińcy zamordowali 18 Polaków, w tym siekierami zarąbali 8-osobową rodzinę Gliwińskich – rodziców i ich 6 dzieci.

Henryk E. Łoś, Migawki ze stron rodzinnych, Wingst 2009:

„Antoni Kossowski po postawieniu gospodarki w Nowej Natalii (potem Kadobyszcze), co miało miejsce według moich przypuszczeń w 1906 roku, został powołany na stanowisko wójta w gminie Bereźne powiatu rówieńskiego. (…) Gdy więc sprowadził się do Natalii Nowej około roku 1903, miał już 42 – 43 lata. W tym czasie był już dobrze obeznany z gospodarowaniem na roli. Gospodarował więc już na swoim i to dobrze. Nawet ci, co go potem zabijali, stwierdzili zgodnie w języku polskim „To był bardzo dobry gospodarz.” „Dlaczego więc zabiliście go, tak już starego i jego chorą żonę” – zapytałem. Odpowiedź: „Bo byli Polakami.” Tylko dlatego. Samo to stwierdzenie jest przyznaniem się do ludobójstwa. Mówili to przecież sami wykonawcy zbrodni – Łyszczyszyn i Morykoń. Oni mówią to otwarcie. Tylko rząd nie chce tego uznać, bo zbrodnie ludobójstwa nie ulegają przedawnieniu. Wolą kłamać, fałszować fakty. Powołują się na jakieś przedpotopowe wydarzenia.

(…) Będąc osobiście w 1998 r. na miejscu zbrodni w Kadobyszczach, rozmawiałem z jednym z morderców – Iwanem Łyszczyszynern, On swego czasu był parobkiem u Kossowskiego. Powiedział, że zamordowali Kossowskiego i jego żonę „bo Polak.” Bez żadnego innego komentarza. Zapytałem, gdy staliśmy na miejscu naszego podwórka vis a vis chałupy „A gdzie ich zabijaliście? W chacie?” Odpowiedział podniesionym głosem „Nie, tam”, pokazując ręką w stronę narożnika byłego płotu. Chciałem, aby podszedł na to miejsce, ale nie chciał. Więc ruszyłem sam – on nagle krzyknął „Aaa” i przywołał mnie do siebie. Powiedział „Wona szła tudy i trusła sia taka horbata.” Zapytałem zatem „A on?” Nic nie odpowiedział, spuścił głowę i odwrócił się w stronę, gdzie bratowa zbierała kwiatki polne. Zapytałem jeszcze „A co z Marysią Szymańską?”. Wtedy zaśmiał się głośno. „Kto więc jest w tym dole zakopany?” – nalegałem. Powiedział „Kossowskije, sia hłupawaja i sioj Petra od Kossowskoho.” Spytałem więc jeszcze „A co z Szymańską – matką Marysi?”. Odpowiedź – „Ona tam.” To wszystko, czego od niego się dowiedziałem. Morykoń, który mu towarzyszył, stał w oddali i rozmawiał z wnukiem bratowej. Zebraliśmy się razem i poszliśmy do samochodu. Rzuciłem jeszcze kilka spojrzeń na cmentarz, okolicę i odjechaliśmy w drogę powrotną, robiąc jeszcze na odjezdne pamiątkową fotografię z tymi dwoma. Nie bardzo chcieli, ale zgodzili się.

(…) Dnia 29 grudnia 2008 roku zadzwoniłem do Polski do naszej kuzynki Doroty Majda. Miałem bowiem pewne wątpliwości co do tego jak zamordowano Piotra Kossowskiego. (…) Dorota – jak się okazuje – zna dokładnie tę historię. Otóż według niej Szymańska z córką Marysią była w Kadobyszczach tej nieszczęsnej nocy (czy też wieczora) i do nich przyszło małżeństwo – Maria i Piotr Kossowscy – na nocleg (widocznie dla lepszego bezpieczeństwa w grupie). I właśnie tam zostali napadnięci przez bandytów z sąsiedztwa. Maria – żona Piotra – zdołała wyskoczyć przez okno i zbiec, ratując w ten sposób życie. Resztę zaś zamordowano. Według Doroty, Piotr został czymś uderzony i upadł, ale jeszcze żył. Napastnik rzucił się więc na niego i zakłuł go leżącego, śpiewając przy tym 'Jeszcze Polska nie zginęła’.

Ukraińska zbrodnia 27 marca 1944 r. we wsi Smoligów

27 marca 1944 roku we wsi Smoligów pow. Hrubieszów wojska niemieckie, esesmani ukraińscy, policjanci ukraińscy i chłopi ukraińscy z okolicznych wsi, łącznie ponad 2 tysiące bandytów, wymordowali ponad 200 Polaków. W obronie wystąpiły oddziały AK i BCH, w walce poległo 32 partyzantów – łącznie zginęło ponad 232 Polaków. Mordowano w okrutny sposób, nie oszczędzając dzieci, kobiet i starców. Palono żywcem, gwałcono kobiety, rabowano mienie. Wieś została doszczętnie spalona.

Robert Herbaczewski w opracowaniu – Rok 1944. Tak było w Smoligowie – pisze:

„O świecie 27 marca 1944 roku blisko 2 tysiące żołnierzy Wehrmachtu ze 154 Dywizji Piechoty, policji i SS Galizien, UPA, wyposażone w artylerię i broń pancerną otoczyły niespodziewanie Smoligów, kolonię Olszynkę, kolonię Amerykę i Łasków. Rejon, który od kilku miesięcy był bazą „Rysia”. Rankiem rozpoczęto ostrzał artyleryjski i moździerzowy. Salwy z karabinów maszynowych kosiły okna domów. Okrążone , broniące wiosek plutony BCh „Żmijki” i „Orła” oraz pluton AK „Hardego” zostały rozbite. W wyniku ostrzału zginął Michał Ordyniec wraz z żołnierzami ze swojego plutony. Zdziesiątkowany zostały pluton Feliska Zwolaka „Szczygła”. Od serii z automatu zginął dowódca placówki Bolesław Kaniuga „Orzeł”. Polegli jego dwaj stryjeczni bracia Feliks „Zając” i Stanisław „Tryb” wraz z ich ojcem Wincentym. Od wybuchu pocisku wystrzelonego z działka pancernego polegli Mieczysław Mazur, Franciszek Łysiak oraz sanitariuszka Wanda Michnor. Zginęli Martyniuk, Pukaluk, Dąbrowski, Dębiński, Czuwara. Do ostatka opierał się Czesław Bulicz „Duży”, któremu upowcy rozwścieczeni jego oporem wyłupali oczy i wycięli język. W wyniku wielogodzinnego krwawego boju, który zakończył się klęską otoczonych oddziałów w walce zginęło 33 partyzantów, a wielu było rannych. – Na łąkach, tuż przy grobli trafiony serią z karabinu maszynowego w pierś zginął mój ojciec. Padł przy nim śmiertelnie ranny Jan Wężowski „Wąsik”, niedawno przybyły z Waręża i zaprzysiężony w miejscowej placówce wraz bratem Michałem „Orlikiem”. Michał też nie miał się czym bronić, gdyż zabrakło mu amunicji. Nikt nie mógł zapobiec potwornej rzezi – wspominał potem po latach Zbigniew Ziembikiewicz ps. „Smok”. Jego ojciec Stanisław był nauczycielem w Smoligowie. Za cenę dużych strat przybyły na miejsce walki „Ryś” zdołał jednak wyrwać część batalionu z pułapki. Utworzony przez niego korytarz pozwolił na ewakuację części ludności cywilnej w stronę Tyszowiec. Uratować zdołała się rodzina Dunajów. Uciekali polami w kierunku Łaskowa. Przed nimi szła czteroosobowa rodzina Gałęzy, właściciela młyna. – Miał chłopczyka z mojego wieku Czesława i młodszą córką. Nagle coś przeleciało nad naszymi głowami i spadło na nich. Wszyscy zginęli. Wróciliśmy do Procia, gdzie schowaliśmy w lochu, bez drzwi. Było tam dużo ziemniaków i pełno krwi. Siedziała tam już kobieta z dzieckiem, które strasznie kaszlało, bo miało koklusz. Mój ojciec wyszedł z lochu i mówi, że Olszynka się pali i że 20 chłopów idzie prosto na nas. Struchleliśmy – opowiada Kazimiera Sobczuk. Banderowcy nie weszli jednak do piwnicy. Na jego szczycie lochu ustawili karabin maszynowy i prowadzili ostrzał. Kiedy ustał Dunajowie wyszli z piwnicy i zaczęli uciekać w kierunku Łaskowa. Za zakrętem zatrzymali ich Ukraińcy. – Ustawili w szeregu pod lufami karabinu. Myślałam, że to koniec. Uratował nas Niemiec, który przybiegł od strony cmentarza w Łaskowie z białą flagą na kiju. Rozkazał, aby nie bić cywilów. Ukraińcy byli niepocieszeni. Mówili, przez zęby: „Ach my byśmy wam dali”, ale puścili nas. Poszliśmy w stronę leśniczówki, a rano do Łaszczowa i Tyszowiec. Tam spędziliśmy Wielkanoc 1944 roku – opowiada Kazimiera Sobczuk. Uratować zdołała się Franciszka i Kazimierz Pukalukowie z kilkuletnią córką Zofią. Zdołali przedrzeć się do Perespy gdzie spędzili resztę wojny. Przeżyła Stefania Szopińska z domu Pukaluk (matka wójta Szopińskiego) i jej brat Bronisław. – Mama była na pierwszej linii frontu. Kiedy wycofywała się z koleżankami obok nich upadł pocisk artyleryjski. Dwie koleżanki zginęły, mama została przysypana ziemię i ich ciałami. Ogłuszona. Kiedy Ukraińcy chodzili dobijać rannych, ją oszczędzili. Myśleli, że jest trupem – relacjonuje historię mamy Lech Szopiński. – Zaczął się następny dzień. Już robiło się widno, a moje poszukiwania bliskich pozostawały bezowocne. W czasie penetrowania pobojowiska ukazały się nam straszne sceny. Widoki nie do opisania. Dużo zabitych i poległych koleżanek i kolegów, znajomych. Często wymordowane całe rodziny. Za kopcem klęcząca, wyglądająca jak żywa Regina Markiewiczówna, a niedaleko leżący na wznak, martwy Bolek Oleszak mający na szyi sznur po odciętym pistolecie. Dalej przytuleni do siebie młodzi Ligunowie. Józek „Długi” trzymał w ręku mały pistolet. Wyglądało na to jakby popełnił samobójstwo. Pod niespaloną szopą gospodarza Bartosza stały jak żywe, sztywne od mrozu, oparte o ścianę trzy siostry Bartoszówny: Aniela, Władzia, Lodzia, najładniejsze panny tej wsi – opisywał krajobraz po pacyfikacji Zbigniew Ziembikiewicz. – W nocy po ustaniu walk zarówno partyzanci jak i cywile zbierali rannych i zabitych. Zrobiono szybkie pochówki. Ciężej rannych odstawiono do szpitala w Tomaszowie Lubelskim. Wysiłek był tak duży, że padano ze zmęczenia – wspomina w swojej książce Bronisława Staszczuk- Walczyszyn ps. Jutrzenka, która od stycznia 1943 r. była w oddziałach „Rysia”. W pacyfikacji zginęło około 200 mieszkańców wioski, w tym uciekinierów z innych miejscowości. To była ostatnia polska wieś na tych terenach. – Imienna lista ofiar jest wciąż układana. Po ostatnich uroczystościach jubileuszowych w Smoligowie spis dobija już do setki. Nazwisk niektórych zamordowanych nie da się już odtworzyć, bo zginęło sporo uciekinierów z Oszczowa i Dołhobyczowa – mówi Lech Szopiński. Gdy po latach do Smoligowa powrócili Polacy w studniach znajdowali ciała pomordowanych. Studnie zostały zasypane. „Takich studni – cmentarzy w Smoligowie było wiele. Po większości nie ma już śladu. Ludzie zasypali je, razem z trupami i ich tajemnicami. Tak było u Jóźwiaków, Czerniaków, Jakubczaków. U Jóźwiaków trup wypłynął ze studni, bo po roztopach wezbrała woda. Ludzie chodzili go oglądać. Zapamiętali, że miał na sobie wojskowy, polski mundur. – Widać było, że to był ładny chłopak. Ciemny blond, kręcone włosy. Tylko mu rękę podaj, aby wstał. Pod nim był jeszcze jakiś nieboszczyk. Jóźwiak tą studnię zasypał. Teraz nawet ciężko byłoby wskazać, gdzie się znajdowała – opowiada Kazimiera Sobczuk. – Tuż przy drodze była, śladu już nie ma – dopowiada jej mąż Tadeusz. Trupa w studni (choć jedni mówią, że przy studni) znalazł Edward Jakubczak. Rozkład ciała był tak zaawansowany, że nie można było się zorientować czy to był mężczyzna czy kobieta. Bieliły się tylko kości. Jakubczak szczątki nieszczęśnika i studnię zasypał. Nie ma także już studni, która znajdowała się przy budynku szkoły powszechnej. To do niej 27 marca 1944 r. ze strachu przed Ukraińcami skoczyła córka stróża szkolnego Karola Pukaluka. Dziewczyna utonęła. Starsi ludzie powiadają, że w tej studni pływało kilka trupów. Ludzie uznali, że studni wioskowej zasypywać ziemią jednak nie będą, że może się jeszcze przydać. Zamiast ziemi do środka nasypali gaszonego wapna. Przez parę dni woda buzowała, tak mocno, że omal piana nie wyszła na zewnątrz. Zżarło mchy z cembrowiny i ludzkie szczątki. Ludzie, przez parę lat po wojnie wyciągali z niej wodę. Lech Szopiński, wójt Mircza i jednocześnie regionalista mówi, że nie ma pewności, czy wszyscy ci potopieni żywcem to ofiary pacyfikacji wioski z 27 marca 1944 roku. Mogli zginąć później. – Jeszcze w 1945 roku, a nawet 1946 działała w okolicy sotnia Wowky”.

Ukraińskie zbrodnie 26 marca

26 marca 1943 roku w kol. Aleksandrówka pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 8 Polaków.

26 marca 1943 roku w miasteczku Berezne pow. Kostopol od ran poniesionych od Ukraińców zmarło 3 Polaków przywiezionych z okolicznych wsi, w tym mały chłopiec i 21-letnia dziewczyna.

26 marca 1943 roku między stacją kolejową Mokwin a majątkiem Żurne pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 9 Polaków.

26 marca 1943 roku we wsi Radomianka pow. Kostopol: „Jako jedne z pierwszych zostały zamordowane dwie kilkuletnie dziewczynki. Nazwisk nie znam. Były to siostry względem siebie. Moja siostra Kazimiera, która wtedy miała ok. 3 latek, była wraz z mamą i siostrą Lonią na tym pogrzebie. Obie leżały w jednej trumnie w białych sukieneczkach. Na szyjkach miały zaplątany drut kolczasty, a powyrywane języki leżały obok nich na poduszce. Kazia do dziś pamięta ten widok./…/ Kapuścińska 25.03. 1943 przyszła do mojej Mamy i powiada tak: ”Snopkowa, ty masz nowy dom. Jutro będzie napad na Radomiankę. Ja twój dom chcę zająć, bo mnie się podoba, ale nie chcę, żeby na podłodze była krew. Dziś Ukraińcy są zajęci na sąsiedniej wsi i tam mordują. Zabieraj się na wóz i uciekaj.” Mama prędko powiadomiła sąsiadów, a ci następnych. Ludzie zebrali się prędko i wyjechali do Klewania. W tej akcji nie zginął nikt. Po jakimś czasie, gdy zabrakło żywności, kilku gospodarzy pojechało do domów po to, co tam zostawili, ale zostali koło Suska napadnięci na drodze i zginęło wtedy 12 osób, czyli wszyscy, którzy pojechali.” (Janina Stefaniak, W. i E. Siemaszko podają na s. 226, że w Radomiance 25 marca 1943 roku upowcy zamordowali 2 polskie rodziny NN, natomiast w kwietniu 9 polskich gospodarzy.

26 marca 1944 roku we wsi Chlebowice Świrskie pow. Przemyślany Ukraińcy zamordowali 60 Polaków.

26 marca 1944 roku we wsi Rakowiec pow. Lwów 38 Ukraińców na koniach napadło na Polaków podczas mszy w kościele, zastrzelili kilku Polaków na chórze a resztę wiernych wypędzili na zewnątrz. Ustawili ich w trójki i skierowali w stronę lasu. Podczas próby ucieczki zastrzeli 5 Polaków, w tym matkę z dzieckiem. Na leśnej polanie drogę zastąpił im ksiądz greckokatolicki Bereziuk z Polany, sołtys, Ukrainiec, oraz miejscowi Ukraińcy, wstawiając się za Polakami. Banderowcy zwolnili Polaków biorąc okup w pieniądzach, koniach, saniach i żywności; ocalonych zostało około 90 Polaków. „Ojciec Zygmunta Jana Borcza (urodzonego w 1931 roku) był kierownikiem szkoły w Rakowcu, położonym 20 km od Lwowa. „W Niedzielę Palmową w 1944 roku [pomyłka świadka; zajścia, o których opowiada, miały miejsce 26 marca 1944 roku, czyli tydzień przed Niedzielą Palmową] poszedłem na sumę do kościoła. […] Ojciec został z bratem w szkole, obudziły ich strzały. Pod oknem stał człowiek z automatem i strzelał do uciekających z kościoła ludzi. Uciekli od razu do lasu. Ja byłem w kościele, w zakrystii. Ksiądz [Błażej Jurasz] mówił kazanie i nagle zrobiło się cicho. Widzę, jak ksiądz biegnie z ambony do zakrystii. Odryglował drzwi na zewnątrz, a ja za księdzem. I tam stał na śniegu Ukrainiec i strzelił do księdza. Ksiądz się wywrócił. Potem dowiedziałem się, że ksiądz został ranny. Kościelny złapał mnie za kołnierz i wrzucił z powrotem do zakrystii. Pytam się kościelnego: »Co się z nami stanie?«. A on mówi: »Nic. Zarżną nas«. Zobaczyłem, że za ołtarzem jest dziura, w której schowali się ludzie, ja już się nie zmieściłem. Ukraińcy stali przed głównym wejściem za oszklonymi drzwiami z karabinami wymierzonymi w ludzi, którzy leżeli na podłodze. Kobiety nosiły wtedy takie duże chusty i wszystko leżało na ziemi. W tym momencie zobaczyłem, że z chóru ludzie wchodzą jeszcze wyżej. Rozpędziłem się, wbiegłem do przedsionku, gdzie stali Ukraińcy, i otworzyłem drzwi na chór. Poleciałem do góry. A tam już wciągali drabinę i krzyczeli: »Wciągać drabinę, bo banderowcy lecą za nim!«. Ktoś jednak opuścił mi drabinę. Podskoczyłem, złapałem się, wciągnęli mnie wyżej. W taki sposób znalazłem się na strychu. Ludzie chowali się na belkach. Byłem za mały, aby się wspiąć. Zauważyłem szczelinę między połacią dachową, wszedłem w nią i podszedłem aż pod sam ołtarz. Był tam jeszcze chłopak, który umiał po ukraińsku. Ukraińcy weszli na górę i strzelali do ludzi. Słychać było strzał i pac! – uderzenie ciała o ziemię. Świecili latarkami i chcieli wejść, a trzeba było tam wejść na brzuchu. I ten chłopak mówi po ukraińsku: »Mamy noże, to gardła wam poderżniemy«”. I nie weszli. W kościele, po tych krzykach i wrzaskach, zrobiła się cisza. Po jakimś czasie, nie wiem jak długim, usłyszeliśmy wołanie jakieś pani: »Już nie ma Ukraińców, poszli do lasu z ludźmi«”.(„Bery kosu, bery niż i na Lacha…”– relacje ocalałych z rzezi wołyńskiej”; oprac. Rafał B. Pękała; Siekierka…, s. 628, lwowskie).(30)

26 marca 1944 roku we wsi Rakowiec pow. Podhajce: „26.03.1944 r. zostali zam. dwaj księża NN”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie…, jw.).

26 marca 1944 roku we wsi Szczepiatyn pow. Rawa Ruska Ukraińcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 27 Polaków, w tym 8 kobiet i 8 dzieci w wieku 3 – 15 lat (inni: 18 Polaków (Motyka…, s. 195; Tak było…).

26 marca 1944 roku we wsi Uszkowice pow. Przemyślany Ukraińcy zamordowali na terenie folwarku 10 Polaków.

26 marca 1944 roku we wsi Wasylkowce pow. Kopyczyńce Ukraińcy zamordowali 6 Polaków

26 marca 1945 roku we wsi Bereska koło Ustrzyk Górnych pow. Lesko (Bieszczady) Ukraińcy uprowadzili syna właściciela majątku, który zaginał bez wieści.

26 marca 1945 roku we wsi Huta Stara pow. Lubaczów Ukraińcy zamordowali Polaka.

26 marca 1945 roku we wsi Nowa Grobla pow. Lubaczów Ukraińcy zamordowali 4 Polaków, w tym milicjanta.

26 marca 1945 roku we wsi Nowiny Horynieckie pow. Lubaczów Ukraińcy zabili Polaka.

26 marca 1945 roku w nadleśnictwie Ruda Różaniecka pow. Lubaczów został zamordowany przez Ukraińców z UPA robotnik leśny Michał Łoboda.

26 marca 1946 roku we wsi Szczawne pow. Sanok Ukraińcy z UPA uprowadzili i zamordowali Romana Ilnickiego, lat 23.

26 marca 1946 roku we wsi Wisłok Wielki pow. Sanok Ukraińcy zamordowali Polaka.

26 marca 1947 roku we wsi Holeszów pow. Włodawa Ukraińcy zamordowali 1 Polaka na oczach całej rodziny.

W nocy z 26 na 27 marca 1943 roku w kol. Lipniki pow. Kostopol Ukraińcy oraz okoliczni chłopi ukraińscy podczas nocnego napadu, stosując tortury i gwałty wymordowali 179 Polaków, 4 Żydów i 1 Rosjankę, wiele rodzin spłonęło w domach. Wieś została otoczona i podpalona, do uciekających Polaków strzelano. Złapani byli torturowani, odbywały się bestialskie gwałty dziewcząt i kobiet, rąbanie siekierami, dźganie bagnetami i pikulcami, cięcie nożami i kosami. Rodziny, zwłaszcza kobiety i dzieci, płonęły żywcem w domach. Główki dzieci rozbijano o ściany, wrzucano żywe w ogień płonących domów i zagród. Rozgrywały się sceny dantejskie, krzyk torturowanych, pisk dzieci, wycie psów, ryk płonącego w oborach bydła i koni. Ukraińcy wołali: „budem perekoluwaty – pul szkoda”. Całą noc trwało polowanie na uciekających i poszukiwanie ukrywających się. Wiele osób spaliło się na popiół. Śmierć znalazło tutaj wielu uciekinierów z unicestwianych sąsiednich polskich wsi. Grupie samoobrony, mimo wielokrotnej przewagi sił napastników, udało się przebić i wyprowadzić około 500 osób z kolonii. Uciekinierzy udali się do majątku Zurne i Bereźnego. Podczas ucieczki 1,5-roczny Mirosław Hermaszewski był niesiony przez matkę. Jeden z banderowców bliska strzelił jej w głowę i myśląc, że ją zabił, pobiegł dalej. Gdy odzyskała przytomność, zaczęła znów uciekać. W sąsiedniej wsi zaopiekowały się nią znajome Ukrainki. Wtedy zorientowała się, że nie ma dziecka na plecach. Na poszukiwania syna wyruszył ojciec i brat Mirosława. Udało im się znaleźć zawiniątko z dzieckiem i ocalić mu życie. Niedługo potem podczas wypadu na własne pole do Lipnik, ojciec Mirosława został postrzelony w okolice serca i zmarł. Grupa około stu osób, które nie zdążyły uciec i ukryły się w rowie melioracyjnym, została otoczona i w większości wymordowana przy użyciu bagnetów, noży, siekier, wideł itp. Przez kilka godzin nocnych oddziały upowców przeszukiwały pola i zagrody, dobijając rannych. Po odejściu UPA pozostali przy życiu Polacy zebrali ciała zabitych i pochowali we wspólnej mogile obok budynku Domu Ludowego. Ranni zostali przewiezieni do szpitala w Bereźnem, tam część zmarła. Duża część uciekinierów została następnie wywieziona na przymusowe roboty do Niemiec.

W nocy z 26 na 27 marca 1944 roku we wsi Błotnia pow. Przemyślany: „26/27.03.1944 r. został zamordowany Michał Augustyniak l. 70. Tej samej nocy zamordowano we wsi 17 Polaków NN oraz jednego Ukraińca NN”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie…, jw.).

W nocy z 26 na 27 marca 1943 roku we wsi Dżurów pow. Śniatyn Ukraińcy zamordowali 22 Polaków, w tym kobiety i dzieci, oraz 1 Ukrainkę, żonę Polaka; spalili ich gospodarstwa, 2 sklepy i 3 kuźnie. Wg J. Stróżewskiego tej nocy zamordowani zostali: „1. Glazer Ferdynand syn Edwarda, lat 48; 2. Sanecki Józef, lat 70; 3. Matusiak Józef, lat 49; 4. Matusiak Julia, lat 47; 5. Wesołowski Jan, lat 63; 6. Litecki Paweł, lat 25; 7. Kształt Jan, lat 52; 8. Kształt Karolina, lat 59; 9. Nowakowska Rozalia, lat 70; 10. Nowakowska Maria, lat 65; 11. Świątek Matylda, lat 76; 12. Sadowiński Antoni, lat 50; 13. Sadowińska Otylia, lat 48; 14. Dasiewicz Stefan,,lat 40” (Jacek Stróżewski).Sz. Siekierka, H. Komański, E. Różański …, na s. 638 podają, że Glazert Ferdynand zamordowany został 25 marca 1944 r., nie wymieniają wszystkich ofiar napadu w nocy z 26 na 27 marca 1944 r., podają też, że Dasiewicz Stefan zamordowany został z dwoma innymi osobami NN 22 października 1944 r.

W nocy z 26 na 27 marca 1943 roku we wsi Nowosielica pow. Śniatyn Ukraińcy zamordowali 10 Polaków.

W nocy z 26 na 27 marca 1943 roku we wsi Tuczapy pow. Śniatyn zamordowali 10 Polaków.

W nocy z 26 na 27 marca 1945 roku we wsi Nielepkowice pow. Jarosław Ukraińcy uprowadzili Polaka, który zaginął.

W nocy z 26 na 27 marca 1943 roku we wsi Stare Sioło pow. Lubaczów zamordowali 6 Polaków, w tym 3 kobiety, zwłoki ofiar znaleziono w rowie wodnym, były całkowicie zmasakrowane.

Ukraińska zbrodnia z 26 na 27 marca 1943 r. w kolonii Lipniki

W nocy z 26 na 27 marca 1943 roku w kol. Lipniki pow. Kostopol Ukraińcy oraz okoliczni chłopi ukraińscy podczas nocnego napadu, stosując tortury i gwałty wymordowali 179 Polaków, 4 Żydów i 1 Rosjankę, wiele rodzin spłonęło w domach. Wieś została otoczona i podpalona, do uciekających Polaków strzelano. Złapani byli torturowani, odbywały się bestialskie gwałty dziewcząt i kobiet, rąbanie siekierami, dźganie bagnetami i pikulcami, cięcie nożami i kosami. Rodziny, zwłaszcza kobiety i dzieci, płonęły żywcem w domach. Główki dzieci rozbijano o ściany, wrzucano żywe w ogień płonących domów i zagród. Rozgrywały się sceny dantejskie, krzyk torturowanych, pisk dzieci, wycie psów, ryk płonącego w oborach bydła i koni. Ukraińcy wołali: „budem perekoluwaty – pul szkoda”. Całą noc trwało polowanie na uciekających i poszukiwanie ukrywających się. Wiele osób spaliło się na popiół. Śmierć znalazło tutaj wielu uciekinierów z unicestwianych sąsiednich polskich wsi. Grupie samoobrony, mimo wielokrotnej przewagi sił napastników, udało się przebić i wyprowadzić około 500 osób z kolonii. Uciekinierzy udali się do majątku Zurne i Bereźnego. Podczas ucieczki 1,5-roczny Mirosław Hermaszewski był niesiony przez matkę. Jeden z banderowców bliska strzelił jej w głowę i myśląc, że ją zabił, pobiegł dalej. Gdy odzyskała przytomność, zaczęła znów uciekać. W sąsiedniej wsi zaopiekowały się nią znajome Ukrainki. Wtedy zorientowała się, że nie ma dziecka na plecach. Na poszukiwania syna wyruszył ojciec i brat Mirosława. Udało im się znaleźć zawiniątko z dzieckiem i ocalić mu życie. Niedługo potem podczas wypadu na własne pole do Lipnik, ojciec Mirosława został postrzelony w okolice serca i zmarł. Grupa około stu osób, które nie zdążyły uciec i ukryły się w rowie melioracyjnym, została otoczona i w większości wymordowana przy użyciu bagnetów, noży, siekier, wideł itp. Przez kilka godzin nocnych oddziały upowców przeszukiwały pola i zagrody, dobijając rannych. Po odejściu UPA pozostali przy życiu Polacy zebrali ciała zabitych i pochowali we wspólnej mogile obok budynku Domu Ludowego. Ranni zostali przewiezieni do szpitala w Bereźnem, tam część zmarła. Duża część uciekinierów została następnie wywieziona na przymusowe roboty do Niemiec.

Ukraińskie zbrodnie 25 marca

25 marca 1943 roku w kol. Czetyń pow. Łuck Ukraińcy zamordowali kilku Polaków; zabijali orczykami, kolbami karabinów, podcinali brzuchy nożem (np. 50-letni Kazimierz Szpringiel dostał orczykiem w głowę i podcięli mu brzuch nożem, Bojkowską zatłukli kolbami karabinów).

25 marca 1943 roku w kol. Debrzyca pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali nie znaną liczbę Polaków, kilka rodzin.

25 marca 1943 roku w kol. Dolina Dąbrowa pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali nie znaną liczbę Polaków, kilka rodzin.

25 marca 1943 roku w kol. Hipolitówka pow. Kostopol w 2 napadach Ukraińcy zamordowali 21 Polaków, w tym matkę z dziećmi lat: 2, 4, 6, 8 i 10.

25 marca 1943 roku w kol. Jaminiec pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali kilka polskich rodzin, imiennie znanych jest 11 ofiar.

25 marca 1943 roku we wsi Japołoć pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 5 Polaków: kobietę i 4-osobową rodzinę z dziećmi lat 8 i 13.

25 marca 1943 roku w kol. Klin Stawiecki pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali nie znaną liczbę Polaków, kilka rodzin.

25 marca 1943 roku w kol. Marianówka pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali nie znaną liczbę Polaków, kilka rodzin.

25 marca 1943 roku w kol. Michałówka pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 6 Polaków: nauczycielkę z córką lat 16 i synem lat 19 (jej męża wcześniej rozstrzelali Niemcy), ojca nauczycielki oraz ukrywające się u niej dzieci osadnika: chłopca lat 12 i dziewczynkę lat 15.

25 marca 1943 roku w kol. Perełysianka pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali około 100 Polaków, imiennie znane są 34 ofiary.

25 marca 1943 roku w osadzie Piłsudczyzna pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali Polaka.

25 marca 1943 roku w kol. Polanówka pow. Kostopol Ukraińcy wymordowali około 50 Polaków.

25 marca 1943 roku w kol. Radomianka pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 2 polskie rodziny.

25 marca 1943 roku w kol. Smolijów pow. Kostopol podczas napadu Ukraińców z UPA spalone zostały polskie zagrody i zamordowana nie ustalona ilość Polaków.

25 marca 1943 roku w kol. Tomaszów pow. Kostopol podczas napadu Ukraińct z UPA zamordowali ponad 20 Polaków oraz 4-osobową rodzinę polsko-ukraińską.

25 marca 1943 roku w kol. Wereczówka pow. Kostopol podczas napadu Ukraińców z UPA zamordowano nie ustaloną ilość mieszkańców tej polskiej kolonii.

25 marca 1944 roku we wsi Białe pow. Przemyślany został zamordowany przez Ukraińców z UPA gajowy Jakub Martowłos, lat ok. 55.

25 marca 1944 roku we wsi Brześciany pow. Sambor Ukraińcy zamordowali 8 Polaków.

25 marca 1944 roku we wsi Dżurów pow. Śniatyn Ukraińcy zamordowali 50-letniego Polaka, byłego prezesa Związku Strzeleckiego.

25 marca 1944 roku we wsi Hucisko pow. Brzeżany: „25.03.1944 r. zostali zam.: 1. Hofman Wilhelm l. 50; 2. Paszkowski Izydor l. 40; 3. Szlachetko Bronisław l 19.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie…, jw.)

25 marca 1944 roku we wsi Maziarnia Wawrzkowa pow. Kamionka Strumiłowa Ukraińcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie i kościół oraz zamordowali 30 Polaków.

25 marca 1944 roku we wsi Korczów pow. Tomaszów Lubelski „przez ukraińskie bandy UPA zostali spaleni żywcem” – 9 Polaków, ponadto 2 Polaków, 4 Ukraińców i 2 Żydów zastrzelili policjanci ukraińscy. (Konieczny…, s. 178)

25 marca 1944 roku we wsi Kornalowice pow. Sambor Ukraińcy zamordowali 5 Polaków, w tym księdza.

25 marca 1944 roku we wsi Staje pow. Tomaszów Lubelski Ukraińcy zamordowali ponad 40 Polaków, część zabudowań oraz kościół spalili: 24-letniego mężczyznę zatłukli kijami w łóżku, kobietę zbiorowo zgwałcili i dwóch Ukraińców o nazwisku Skopij zarąbało ją siekierami – mordowali także sąsiedzi Ukraińcy, większość zwłok i rannych wrzucili do studni.

25 marca 1944 roku w kol. Szczepiatyn pow. Tomaszów Lubelski Ukraińcy zamordowali 17 Polaków w wieku 8 – 86 lat (Konieczny…, s. 179).

25 marca 1944 roku we wsi Szeszory pow. Kosów Huculski podczas nocnego napadu Ukraińcy spalili większość gospodarstw polskich i kościół oraz zamordowali 102 Polaków, w tym 36 Polaków spalili żywcem w kościele. „Cmentarza i mogił, gdzie pochowano pomordowanych Polaków już nie ma, został całkowicie zdewastowany, a w tym miejscu jest pastwisko dla bydła” (Paulina Solińska; w: Siekierka…, s. 317 – 318; stanisławowskie).

25 marca 1944 roku we wsi Szumlany pow. Podhajce: „25.03.1944 r. (?) był trzeci napad – wymordowano resztę Polaków, ale brak bliższych danych”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie…, jw.).

25 marca 1944 roku we wsi Wasylów pow. Rawa Ruska (Tomaszów Lubelski) Ukraińcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz w barbarzyński sposób wymordowali 145 Polaków, ustalono 137 nazwisk ofiar (inni: sotnia „Jahody”, policjanci ukraińscy i chłopi ukraińscy z UNS zamordowali 102 Polaków, spalili wieś, plebanię i kościół: Motyka…, s. 195; Tak było…).

25 marca 1944 roku we wsi Witków Nowy pow. Radziechów Ukraińcy zamordowali 8 Polaków: 7-osobową rodzinę oraz kobietę.

25 marca 1945 roku we wsiach Huta Szklana oraz Rohaczyn pow. Brzeżany Ukraińcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 21 Polaków, a po jakimś czasie następnych 9 Polaków, w tym Franciszka Hoffmana mającego 100 lat – tutaj Ukraińcy wyjątkowo mordowali tylko mężczyzn powyżej 14 lat, kobietom i dzieciom pozwolili uciekać.

25 marca 1945 roku we wsi Kryłów pow. Hrubieszów Ukraińcy zamordowali 57 Polaków, w tym 49 osób ludności cywilnej i 8 milicjantów – uprowadzili i zamordowali w okrutny sposób Stanisława Basaja „Rysia”, byłego dowódcę oddziału BCH. „We wczesnych godzinach rannych do Kryłowa przybył oddział UPA, który zajął wieś wystawiając posterunki na jej obrzeżach. Członkowie UPA przebrani w mundury Armii Sowieckiej podeszli pod Posterunek Milicji Obywatelskiej. Wprowadzili w błąd funkcjonariuszy MO udając żołnierzy sowieckich eskortujących rzekomo zatrzymanego, którym był Piotr M. Działając w błędzie co do tożsamości członków UPA, funkcjonariusze MO wpuścili ich do pomieszczeń posterunku. /…/Do posterunku sprawcy wprowadzili mjr Stanisława Basaja, pseud. „Ryś” , dowódcę Batalionów Chłopskich z okresu II wojny światowej, zatrzymanego w jednym z domostw w Kryłowie. Został on postawiony w rogu sali, zdjęto mu płaszcz i buty a następnie znęcano się nad nim bijąc po twarzy. Leżących na podłodze i skrępowanych funkcjonariuszy MO sprawcy rozebrali z odzienia i butów. Następnie dokonali na nich egzekucji, zabijając strzałami z broni palnej 17 milicjantów. Rannych dobijano. Jeden z funkcjonariuszy, który przeżył, rozpoznał czterech sprawców z imienia i nazwiska, wśród nich wspomnianego Piotra M., który był spośród nich najaktywniejszy. Na terenie wsi, w tym w pomieszczeniach posterunku, członkowie UPA dokonali zabójstw 28 cywilnych mieszkańców Kryłowa pozbawiając ich życia strzałami z broni palnej. Pod posterunek podjechały furmanki, powożone przez zmuszonych do tego, polskich gospodarzy, na które sprawcy załadowali zatrzymanych, skrępowanych mieszkańców Kryłowa. Na jednej z furmanek umieszczony został mjr S. Basaj. /…/ …członkowie UPA rozstrzelali sześciu furmanów, jednemu udało się zbiec. Furmanka, na której był mjr S. Basaj, odjechała w jedną z leśnych dróg, w nieznanym kierunku. Jest to ostatnia dostępna, bezpośrednia relacja dotycząca mjr S. Basaja, który – jak wynika z późniejszych, zasłyszanych przez poszczególnych świadków, przekazów, był przez pewien czas przetrzymywany przez członków UPA w warunkach urągających godności ludzkiej. Wcześniej okaleczony, został w bestialski sposób zamordowany w nieustalonym dotąd miejscu. /…/ Komendant Powiatowy MO w Hrubieszowie, Dąbrowski (prawdziwe nazwisko: Chil), zaczął włączać do składu osobowego utworzonych wcześniej przez mjr S. Basaja , posterunków MO, mężczyzn wywodzących się z ludności ukraińskiej. Kilku z nich, przydzielonych do Posterunku MO w Kryłowie, było nieobecnych w Kryłowie, w dniu 25 marca 1945 r., w czasie dokonanego mordu na milicjantach i ludności cywilnej tej miejscowości. W związku z przedstawionymi powyżej zdarzeniami i ich okolicznościami, jedna z założonych w tej sprawie wersji śledczych przyjmuje, iż dla pozbycia się mjr S. Basaja i rozproszenia wiernych mu oddziałów Batalionów Chłopskich, NKWD i UB wykorzystało zbrodniczą działalność UPA na terenie powiatu hrubieszowskiego. Nastąpiło to w drodze inspiracji odpowiedniej akcji – mordu dokonanego na milicjantach i mieszkańcach Kryłowa – zaaranżowania jej i przeprowadzenia, sprawowania kontroli nad jej realizacją oraz szeregiem działań i zaniechań po jej wykonaniu” (IPN, Oddziałowa Komisja w Lublinie; śledztwo w sprawie zabójstwa 17 funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej i 28 osób cywilnych dokonanego w dniu 25 marca 1945 r. w Kryłowie woj. lubelskie przez członków Ukraińskiej Powstańczej Armii, 17 października 2003).

25 marca 1945 roku we wsi Lubliniec Nowy pow. Lubaczów Ukraińcy zamordowali 1 Polaka.

25 marca 1945 roku we wsi Łówcza pow. Lubaczów Ukraińcy zabili Polaka.

25 marca 1945 roku we wsi Nawóz pow. Lwów Ukraińcy zamordowali 7 Polaków, w tym rodzinę.

25 marca 1945 roku we wsi Rohaczyn pow. Brzeżany Ukraińcy zamordowali 21 Polaków, a w następnych tygodniach dalszych 9 Polaków (Komański…, s. 126).

25 marca 1945 roku we wsi Ryszkowa Wola pow. Jarosław Ukraińcy zamordowali Polaka, milicjanta, w dniu jego 24 urodzin.

25 marca 1946 roku we wsi Kożuszne pow. Sanok w zasadzce Ukraińców z UPA poległo około 60 żołnierzy WP, w tym część po poddaniu się została zarąbana siekierami (Żurek…, s. 90, UPA w Bieszczadach).

25 marca 1947 roku w powiatowym mieście Jarosław na cmentarzu mają groby żołnierze WP: Kmiecik Jan ur. 1925 r. oraz Pełka Stefan ur. 1925 r., którzy zginęli z rąk UPA.

25 lub 26 marca 1940 roku we wsi Skorodynce pow. Czortków zamordowana została przez bojówkarzy OUN Michała Hapij i Antoniego Szewciw „Florko” polska nauczycielka Danuta Walkówna.

Ukraińska zbrodnia z 24 na 25 marca 1944 r. we wsi Medwedówka

W nocy z 24 na 25 marca 1944 r. we wsi Medwedówka pow. Kostopol, Ukraińcy z band UPA wyłapywali Polaków we wsi i tych z okolic, którzy przyjeżdżali do swoich gospodarstw po żywność. 81 osób spędzili do stodoły i spalili.

Relacja Walentyny Czajki:

„Babcia z dwiema synowymi i wnukami postanowili wrócić do Miedwedówki, gdzie stał niedokończony dom wujka. Ich śladem poszło wielu innych ludzi, uciekając z przepełnionej uchodźcami Starej Huty i przed tyfusem. Z całej wsi przeżyła tylko jedna kobieta, którą uratowało to, że położyła się na śniegu, w polu i przykryła białym prześcieradłem”.

Tej samej nocy we wsi Soroki pow. Buczacz Ukraińcy zamordowali 33 Polaków, w tym: 8-osobową rodzinę z 6 dzieci (najstarsza córka miała 20 lat), 6-osobową rodzinę z 4 dzieci, 5-osobową rodzinę z 3 dzieci (chłopiec niemowlę i córki lat 7 i 15), 4-osobową rodzinę (matka, niemowlę, córka lat 14 i syn lat 15) – większość ofiar zarąbali siekierami.

Relacja Rozalii Jeziewrskiej:

„W nocy z 24 na 25 marca 1944 r. do naszego domu wdarło się przemocą kilku ukraińskich rezunów. Jeden z nich zarąbał siekierą moją pięcioletnią córeczkę Anielę, rozpłatał jej całkowicie główkę. Mnie i mężowi Michałowi oprawcy kazali się położyć na podłodze i oddali do nas po kilka strzałów karabinowych. Mąż zginął już od pierwszej kuli, ale mordercy przekłuli go jeszcze kilka razy bagnetem. Ja otrzymałam tej nocy dwa postrzały kulami rozrywającymi. Straciłam przytomność. Napastnicy sądząc, że nie żyję zostawili mnie w spokoju. Po jakimś czasie oprzytomniałam i doczołgałam się do sąsiada, Ukraińca, Dymitra Krzyżanowskiego. Znalazłam tam schronienie, ale na drugi dzień odnaleźli mnie banderowcy i ponownie podjęli próbę zamordowania. Otrzymałam trzy strzały z pistoletu i dwa razy przekłuto mnie bagnetem w okolicy prawej łopatki. Postrzały otrzymałam w twarz i do dziś posiadam po nich ślady. Mordercy sadząc, że już nie żyję, pozostawili mnie u sąsiada nieprzytomną. Stamtąd odwieziono mnie do siostry mego męża Anny Kluski. Znajoma mego męża Genowefa Mierzwiak powiadomiła o napadzie stacjonujący o kilka kilometrów oddział żołnierzy węgierskich, którzy przyjechali do wsi. Ich dowódca zaopiekował się mną. Opatrzono mi rany”.

Ukraińska zbrodnia 25 marca 1943 r. w kolonii Tomaszów

25 marca 1943 r. Ukraińcy napadli na kolonię Tomaszów w powiecie kostopolskim. Zamordowanych zostało ponad 20 Polaków oraz 4-osobowa rodzina polsko-ukraińska.

Pani Janina Stefaniak poszukuje świadków tej zbrodni:

„Poszukuję świadka męczeńskiej śmierci Zdzisia Gawła lat 5. Ktoś go widział prowadzonego, uwiązanego za szyjkę za pomocą zaciskającej się pętli przez Ukraińców i podnoszonego w górę na tej pętli, gdy kaci prowadzący dziecko szli przez ukraińską wieś Postójne. Stały tam przy drodze gromady rozmawiających ze sobą ukraińskich ludzi. Wtedy prowadzący dziecko unosili koromysło do góry i dziecko zawisało w powietrzu machając rączkami i nóżkami, bo się dusiło. Ludzie ze zgrozą odwracali głowy nie chcąc na to patrzeć. A kaci byli ubawieni reakcją dziecka i przy następnej gromadzie ludzi powtarzali teatr. Kto widział finał tej nieludzkiej „zabawy”? Nie ustaliliśmy, w jaki sposób zginął jego starszy braciszek Julek. Domyślamy się tylko, że mógł zginąć w gospodarstwie Witoszki, sąsiada – Ukraińca, lub koło martwych rodziców ok. 25 marca 1943. Może ktoś widział ten mord? Furmanek Filip i córka jego Helena zamordowani na drodze do Równego w lipcu 1943. Jego żona Marianna została zamordowana 25. 03. 1943 w Tomaszowie. Snopek (młoda kobieta w wysokiej ciąży, jej imię nieznane), została spalona żywcem w stodole wraz z innymi Polakami w okolicach Janowej Doliny lub na Polanówce. data nieznana Rok 1943. O wymordowaniu Tomaszowa, wraz z wieloma nazwiskami opisane jest w książce Powroty na Wołyń Krzemionkowskiej Łowkis”.

Tego dnia rezuni napadli na większość wiosek i kolonii powiatu kostopolskiego:

W kol. Hipolitówka – w dwóch napadach zamordowali 21 Polaków, w tym matkę z dziećmi lat: 2, 4, 6, 8 i 10;

W kol. Jaminiec zamordowali kilka polskich rodzin, imiennie znanych jest 11 ofiar;

We wsi Japołoć zamordowali 5 Polaków: kobietę i 4-osobową rodzinę z dziećmi lat 8 i 13;

W kol. Michałówka zamordowali 6 Polaków: nauczycielkę z córką lat 16 i synem lat 19 (jej męża wcześniej rozstrzelali Niemcy), ojca nauczycielki oraz ukrywające się u niej dzieci osadnika: chłopca lat 12 i dziewczynkę lat 15;

W kol. Perełysianka, w bestialski sposób śmierć poniosło około 100 Polaków. Imiennie znane są 34 ofiary.

Nie przepuścili też kol. Debrzyca, Dolina Dąbrowa, Klin Stawiecki, Marianówka, Radomianka, Smolijów, Wereczówka, gdzie zamordowano Polaków, spalono polskie zagrody i zagrabiono majątki.

Ukraińskie zbrodnie 24 marca

24 marca 1943 roku we wsi Buszcza pow. Zdołbunów Ukraińcy zamordowali 32-letniego Polaka.

24 marca 1943 roku w miasteczku Czartorysk pow. Łuck po wezwaniu do mordowania Polaków przez duchownych prawosławnych Ukraińcy wymordowali 17 Polaków, w tym całe rodziny.

24 marca 1943 roku we wsi Kryczylsk pow. Kostopol Ukraińcy w lesie wymordowali 40 osób, w tym około 30 Kozaków.

24 marca 1943 roku w kol. Siomaki pow. Kowel Ukraińcy napadli na leśniczówkę i zamęczyli, przypiekając ogniem i zrywając paznokcie, leśniczego Jerzego Chrzanowskiego.

24 marca 1943 roku we Włodzimierzu Wołyńskim Ukraińcy zamordowali Polkę

24 marca 1944 roku we wsi Kopań pow. Przemyślany Ukraińcy zamordowali 1 Polaka.

24 marca 1944 roku we wsi Leopoldów pow. Hrubieszów: „W dniu 24 marca 1944 r. około godz.17, od strony wsi Podhorce nadeszła grupa młodych mężczyzn narodowości ukraińskiej, ubranych w cywilne ubrania i uzbrojonych w karabiny./…/ Podczas ataku zabito, przeważnie strzałami z broni palnej, łącznie 13 osób, w większości osób starszych i kobiet, członków rodzin pracowników miejscowego folwarku. Co najmniej jedna z ofiar została zabita bagnetem. Po pewnym czasie napastnicy wycofali się” (IPN Lublin S. 18/12/Zi).

24 marca 1944 roku we wsi Liwcze pow. Sokal (obecnie pow. Hrubieszów) nacjonaliści ukraińscy zastrzelili 20-leniego Polaka . „Motywem zabójstwa Stanisława O. było dążenie Ukraińców do stworzenia państwa ukraińskiego, na którego terytorium mieszkałyby tylko osoby narodowości ukraińskiej. Realizacja tego celu wymagała fizycznej eksterminacji Polaków” (IPN Lublin, sygn. S.76/12/Zi).

24 marca 1944 roku we wsi Polanowice pow. Zborów Ukraińcy zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków (Sowa…, s. 234).

24 marca 1944 roku we wsi Rohaczyn pow. Brzeżany Ukraińcy zamordowali 10 Polaków (Kubów…, jw.).

24 marca 1944 roku w kol. Stężarzyce pow. Włodzimierz Wołyński w walce z UPA poległo 5 partyzantów 27 DWAK, w tym 14-letni Ryszard Kozub.

24 marca 1944 roku we wsi Szumlany Małe pow. Brzeżany Ukraińcy zamordowali 11 Polaków, w tym spalili żywcem ojca z 11-letnią córką, zarąbali siekierą 12-letniego chłopca oraz 4-osobową i 3-osobową rodzinę.

24 marca 1944 roku we wsi Uniów pow. Przemyślany Ukraińcy zamordowali 2 Polaków.

24 marca 1945 roku we wsi Żeżawa pow. Zaleszczyki zamordowany został przez Ukraińców banderowców 17-letni Eugeniusz Karpiński.

W nocy z 24 na 25 marca 1944 roku we wsi Bełz pow. Sokal Ukraińcy z Wołynia obrabowali i spalili gospodarstwa polskie, plebanię i kościół oraz zamordowali 104 Polaków.

W nocy z 24 na 25 marca 1944 roku we wsi Berbeki pow. Kamionka Strumiłowa Ukraińcy spalili większość zagród polskich i zamordowali 80-letniego Polaka.

W nocy z 24 na 25 marca 1944 roku we wsi Białe pow. Przemyślany podczas drugiego napadu Ukraińcy zamordowali 80 Polaków, w tym uprowadzili do lasu Jana Kamińskiego i jego 20-letnią córkę Rozalię i ślad po nich zaginął.

W nocy z 24 na 25 marca 1944 roku we wsi Medwedówka pow. Kostopol Ukraińcy wyłapywali Polaków we wsi i z okolic, którzy przyjeżdżali do swoich gospodarstw po żywność, spędzili ich do stodoły i spalili – 81 Polaków.

W nocy z 24 na 25 marca 1944 roku we wsi Soroki pow. Buczacz Ukraińcy zamordowali 33 Polaków, w tym: 8-osobową rodzinę z 6 dzieci (najstarsza córka miała 20 lat), 6-osobową rodzinę z 4 dzieci, 5-osobową rodzinę z 3 dzieci (chłopiec niemowlę i córki lat 7 i 15), 4-osobową rodzinę (matka, niemowlę, córka lat 14 i syn lat 15) – większość ofiar zarąbali siekierami. „W nocy z 24 na 25 marca 1944 r. do naszego domu wdarło się przemocą kilku ukraińskich rezunów. Jeden z nich zarąbał siekierą moją pięcioletnią córeczkę Anielę, rozpłatał jej całkowicie główkę. Mnie i mężowi Michałowi oprawcy kazali się położyć na podłodze i oddali do nas po kilka strzałów karabinowych. Mąż zginął już od pierwszej kuli, ale mordercy przekłuli go jeszcze kilka razy bagnetem. Ja otrzymałam tej nocy dwa postrzały kulami rozrywającymi. Straciłam przytomność. Napastnicy sądząc, że nie żyję zostawili mnie w spokoju. Po jakimś czasie oprzytomniałam i doczołgałam się do sąsiada, Ukraińca, Dymitra Krzyżanowskiego. Znalazłam tam schronienie, ale na drugi dzień odnaleźli mnie banderowcy i ponownie podjęli próbę zamordowania. Otrzymałam trzy strzały z pistoletu i dwa razy przekłuto mnie bagnetem w okolicy prawej łopatki. Postrzały otrzymałam w twarz i do dziś posiadam po nich ślady. Mordercy sadząc, że już nie żyję, pozostawili mnie u sąsiada nieprzytomną. Stamtąd odwieziono mnie do siostry mego męża Anny Kluski. Znajoma mego męża Genowefa Mierzwiak powiadomiła o napadzie stacjonujący o kilka kilometrów oddział żołnierzy węgierskich, którzy przyjechali do wsi. Ich dowódca zaopiekował się mną. Opatrzono mi rany” (Rozalia Jeziewrska; w: Komański…, s. 665).

W nocy z 24 na 25 marca 1944 roku we wsi Turki pow. Kamionka Strumiłowa Ukraińcy spalili gospodarstwa polskie i zamordowali 80-letniego Polaka.

Ukraińska zbrodnia 24 marca 1944 r. w mieście Bełz

24 marca 1944 roku w mieście Bełz w powiecie sokalskim w dawnym województwie lwowskim oddział Ukraińców z UPA dokonał masakry 104 osób narodowości polskiej, wśród nich przynajmniej jedno dziecko.

Ukraińcy podeszli do Bełza od północy późnym wieczorem 24 marca 1944 roku Jako pierwsze uległy zniszczeniu drewniane domostwa na przedmieściach miasta. Przed północą dotarli do centrum Bełza, gdzie zastrzelili na rynku kilka osób.

Poza morderstwami cywilów, celem atakujących było także fizyczne zniszczenie ważnych dla Polaków zabytków kultury materialnej. Ograbiono, a później wysadzono w powietrze kościół klasztorny Wniebowzięcia NMP (potocznie kościół dominikański) z połowy XVI w., najstarszy kościół rzymskokatolicki w mieście, a także plebanię, w której do 1941 roku zasiadał zamordowany przez Niemców dziekan bełski Jakub Dymitrowski.

Najwięcej ofiar zginęło w podpalonym budynku urzędu gminy – następnego dnia miejscowi Polacy odnaleźli tam zwęglone szczątki 47 osób. Wśród zamordowanych w Bełzie znalazło się także 18 Polaków – uchodźców przed mordercami ukraińskimi z Wołynia. Łączna liczba ofiar sięgnęła 104. Nad ranem 25 marca oddziały UPA wycofały się z miasta. Mając świadomość, że Ukraińcy w tamtym okresie żywcem palili Polaków, że w urzędzie gminy spłonęło 47 osób nie sposób nie skojarzyć z wydarzeniem sprzed kilku lat (w 2014 roku) mającym miejsce w Odessie gdzie ukraińscy nacjonaliści zamknęli ludzi w budynku i żywcem spalili 46 osób. Tylko dlatego, ze sprzeciwiali się bandyckiemu zamachowi na oficjalne władze kraju. Pomimo upływu wielu lat nadal jest stosowany ten sam sposób mordowania. Oczywiście sprawców nie ujęto, bo i jak skoro sprawują władzę. Do dziś prawda o tym wydarzeniu jest fałszowana, winę zrzuca się na ofiary, które rzekomo rozpoczęły ataki. Skąd my to znamy … z ofiar robi się agresorów, a z agresorów bohaterów.

Wracając do 1944 roku, to poza głównym napadem z marca, zamordowanych zostało jeszcze dwóch mieszkańców Bełza, w pobliskim lesie w czasie wyjazdu po drewno.