Tag Archives: Operacja Wisła

Ukraińska zbrodnia 23 marca 1945 r. w powiecie Lubaczów.

23 marca 1945 r. Ukraińcy pod wodzą Iwana Szpontaka ps. Zalizniak, krwią Polaków „zdobywali” powiat Lubaczów.

Powiat lubaczowski mimo, że zamieszkały w połowie przez Polaków miał się stać częścią niepodległej Ukrainy. Według ukraińskich bojówkarzy nadszedł wreszcie czas by rozprawić się z polskimi patriotami. Mordów dokonywano w wyjątkowo okrutny sposób. Do Polaków zazwyczaj nie strzelano, uważano, że szkoda dla nich kul. Metody eksterminacji ludności polskiej to między innymi: odrąbanie głowy, cios twardym narzędziem, strzelanie w potylice leżącym ofiarom, zabijanie dzieci przez uderzenie głową o ścianę, uśmiercanie przez zarąbanie, rozpruwanie brzucha, przeżynanie piłą, wieszanie, palenie żywcem, topienie, rozrywanie ciała, duszenie.

W 1944-1947 na terenie powiatu lubaczowskiego z rąk OUN-UPA zginęło ponad 3500 osób, z czego dokładne okoliczności śmierci ustalono w przypadku 1621 ofiar. Działalność UPA została przerwana dopiero w 1947 roku w wyniku przeprowadzenia Operacji „Wisła”. Jaką niewiedzą lub głupotą dziś wykazują się niektóre osoby krytykujące Operację „Wisła”. Głupcy lub zdrajcy – ci najbardziej ją krytykują.

8 marca 1961 r. w Przemyślu skazany został na karę śmierci Iwan Szpontak – dowódca kurenia UPA i 27 Odcinka Taktycznego „Bastion”. Rada Państwa decyzją z 3 czerwca 1961 r. skorzystała z prawa łaski i zamieniła karę śmierci na dożywotnie więzienie, po czym, 26 lutego 1970 r. – na 25 lat więzienia. Szpontak został zwolniony z więzienia 4 listopada 1981 r. i wyjechał do rodziny mieszkającej na Słowacji. Zmarł 14 kwietnia 1989 r. w Koszycach. Był prawdopodobnie ostatnim i najdłużej więzionym w Polsce krwawym dowódcą ukraińskich rezunów.

Dziś, taki Eugeniusz Misiło – historyk, dyrektor prywatnego centrum dokumentacji tzw. Fundacji Archiwum Ukraińskiego w Warszawie, były pracownik Polskiej Akademii Nauk, współpracownik Naukowego Towarzystwa im. Szewczenki w Nowym Jorku i we Lwowie oraz ukraińskiej gazety wydawanej w Polsce pt. Nasze Słowo – walczy o pamięć dla ukraińskich morderców Polaków, nazywając morderców ofiarami represji stalinowskich w Polsce, aresztowanych z powodów politycznych, narodowych czy wyznaniowych, skazanych na karę więzienia lub śmierci, straconych i zmarłych w więzieniach komunistycznych w latach 1944-1989.

Ubolewa, iż – według własnych ustaleń – w tym okresie na karę śmierci skazano co najmniej 650 Ukraińców.

W swoich jednostronnych wypocinach pisze:

„Większość z nich rozstrzelano lub powieszono. Kilkadziesiąt osób zostało zakatowanych w czasie śledztw lub zmarło w więzieniach w trakcie odbywania wyroków. Ponad 1000 osób, w tym kilkaset kobiet, skazano na kary więzienia. Dokładnych danych nie uda się, prawdopodobnie, już nigdy ustalić.

W okresie pierwszych dwóch latach powojennych (1945–1946) na karę śmierci skazano 99 Ukraińców, z czego 91 stracono. W 1947 r., do czasu rozpoczęcia Akcji „Wisła” (28 IV 1947), skazano kolejnych 31 osób. Wśród nich było 19 Ukraińców rozstrzelanych 10 maja 1947 r. na cmentarzu komunalnym w Przemyślu. Zarówno ich pospieszny proces, jak i zbiorowa egzekucja były zapowiedzią represji, jakie już niebawem miały uderzyć w społeczność ukraińską w Polsce”.

My, Polacy ubolewamy, że do wyroków tych nie zakwalifikowano genocidum atrox! My, Polacy ubolewamy nad tym, że część Ukraińców gloryfikuje kult zbrodniczych band UPA, nad tym, że zbrodniarzom buduje się pomniki, nad tym, iż ich ofiary nie mają do dziś godnego pochówku, leżąc w zasypanych wapnem studniach lub bezimiennych dołach, nad tym, że strona ukraińska blokuje ekshumacje naszych przodków, i w końcu nad tym, że polskojęzyczny rząd, przez dziesiąt lat nie zrobił nic w kwestii zmiany w polskim interesie narodowym.

Dzisiaj mamy narzucone moralne ustosunkowanie się do działań za naszą wschodnią granicą, mimo wszystko. Dla mnie, i dla wielu, których rodziny doświadczył czas II WŚ, jest czasem nie do pokonania wszelkich barier. Kto chce, niech pomaga, tylko ujmując powyższe, pomoc nie jest obowiązkiem, który wydobywa się presją wielu gardeł.

Ja nic nie muszę, ja ewentualnie mogę, a że znając historię to… mogę, ale nie czuję obowiązku, z tytułu większego patrzenia na własne podwórko!

Polacy zostali wystawieni na wiele prób, nie pomogły traktaty, nie pomogły umowy. Zostaliśmy wystawieni przez „sojuszników” i teraz właśnie powinniśmy wyciągać wnioski.