Category Archives: Przeżyli „Rzeź wołyńską”

Przeżył ukraińskie ludobójstwo – Albin Sulikowski

Pan Albin Sulikowski cudem przeżył ukraińskie ludobójstwo na Polakach. W swojej wypowiedzi demaskuje kłamstwa iż mordów dokonywali tylko nacjonaliści ukraińscy jak to dziś próbuje się nam wmawiać. Mordów na Polakach dopuszczali się również ukraińscy sąsiedzi, mordowali nawet członkowie rodzin w mieszanych rodzinach. Znane są przypadki, że mąż Ukrainiec mordował własną żonę Polkę tylko dlatego, że była Polką, a syn z mieszanego związku potrafił chwycić za siekierę i rzucić się na własną matkę – Polkę.

Niestety dziś próbuje się fałszować historię, manipulować tamtymi wydarzeniami i dowiadujemy się, że to nie Ukraińcy mordowali Polaków ale jacyś nacjonaliści czy banderowcy. NIE!!! To mordowali Ukraińcy!!!

Przeżyła ukraińskie ludobójstwo – Kazimiera Marciniak

Wspomnienia Pani Kazimiery Marciniak, która na własne oczy widziała do czego są zdolni Ukraińcy. Te przerażające wspomnienia na zawsze pozostaną w jej pamięci.

Mężczyzna nie chciał otworzyć drzwi, to wywalili drzwi na niego. Porąbali go w kawałki, w kawałeczki … Kobieta obok leżała w ciąży, a dziecko w kołysce było, maleńkie też, miało wydłubane oczka, język miało wyciągnięty, oczka wydłubane …

Ukraińska zbrodnia 12 marca 1944 r. we wsi Majdan

12 marca 1944 r. we wsi Majdan pow. Kopyczyńce Ukraińcy zamordowali wg IPN około 100 Polaków, spalili kilkanaście gospodarstw oraz uprowadzili 24-letnią dziewczynę, która zaginęła.

Dionizy Polański:

„Miałem wtedy 14 lat. Grupa uzbrojonych banderowców dokonała pacyfikacji polskich zagród połączonej z ich paleniem i mordowaniem polskich mieszkańców. Część z nich w maskujących ubiorach (okryta białymi prześcieradłami) otoczyła wieś i polowała na uciekających ze wsi, strzelając do nich często przy użyciu kul Dum-Dum (rozrywające się przy wylocie z ciała). Druga grupa szła tyralierą wyłapując napotkanych mieszkańców i mordując ich, trzecia grupa rabowała dobytek i podpalała wybrane budynki. Cała akcja trwała od godziny 21 do 5 rano.

/…/ Babcia gdzieś się oddaliła. Do naszego domu przybiegła Marta Bandura lat 38, będąca w ciąży. To też zadecydowało, że zrezygnowaliśmy z ucieczki i postanowiliśmy się schronić w obrębie naszych zabudowań. Ja wpadłem do stajni, była ona kryta dachówką, a więc dawała pewne gwarancje, że nie ulegnie szybkiemu podpaleniu. Wypędziłem ze stajni krowę, ale sam nie mogłem się zdecydować gdzie ukryć się. Mama dała mi pierzynę, byłem ciepło ubrany i kazała ukryć się w jamie po ziemniakach. Otwór przywaliła dużym klocem drzewa. Sama natomiast z Martą Bandurą ukryły się w stodole i przez szpary w deskach obserwowały co się dzieje na dworze. Nasza stodoła była również pokryta dachówką. W pewnej chwili usłyszałem i poczułem jak ktoś wszedł na jamę gdzie byłem ukryty i strzelił. Po pewnej chwili poczułem silny swąd dymu, który wciskał się do jamy, to paliła się słoma, którą zatkany był otwór do jamy. Następnie poczułem silny żar ognia. Spojrzałem przez otwór. To palił się nasz dom kryty słomą. Strach sparaliżował moje ruchy, siedziałem ukryty w kącie jamy i słyszałem kroki przechodzących obok drogą banderowców. Bałem się bardzo, aby nie wrzucono do mnie jakiegoś granatu. Od drogi było zaledwie 4 metry. Tak przetrwałem do świtu. Budynki już się dopaliły. W pewnym momencie usłyszałem głos mamy i jej nawoływania. Była przekonana, że już nie żyję. Wtedy odezwałem się dając znak, że jestem w jamie. Nogi mi zupełnie skostniały tak, że ledwo z trudem wylazłem. Mama bardzo się ucieszyła. Po odejściu banderowców mama próbowała jeszcze ratować dobytek z palącego się domu. Udało się jej nawet wyciągnąć ze zgliszcz nieuszkodzona maszynę do szycia „Singer”. Zacząłem się rozglądać wokół, w sadzie zauważyłem zwłoki naszej sąsiadki Anny Dutki, lat 35, została zastrzelona podczas ucieczki i leżała z workiem rzeczy osobistych. Wkrótce pojawiła się moja babcia i opowiedziała o swoich przeżyciach. Zamierzała dostać się do kościoła, ale w sadach wokół byli już banderowcy i strzelali do wszystkich, kto szedł w stronę kościoła. W tej sytuacji ukryła się w najbliższej kupie chrustu i tak przetrwała do rana. Po wysłuchaniu relacji babci postanowiliśmy udać się do mieszkań naszych krewnych. Najpierw wstąpiliśmy do domu wujka Michała Krzywego. Zastaliśmy go rannego leżącego na bambetlu. Otrzymał trzy postrzały, bardzo krwawił, był w agonii. Przy nim modliła się siostra zakonna, która stwierdziła, że wujek jest umierający. Bardzo cierpiał, po 20 godzinach zmarł. Jego żona i dzieci ocalały. Następnie udaliśmy się do wujka Mikołaja Krzywego. Nie zastaliśmy tam nikogo. Później dowiedzieliśmy się, że wujek z rodzina zbiegł do lasu, następnie do Jabłonowa, a potem do Kopyczyniec. Po drodze wstąpił do Jabłonowa, do niemieckiej Komendantury Wojskowej i tam złożył informację o napadzie banderowców na wieś Majdan. Tłumaczem był Ukrainiec, który przetłumaczył odwrotnie, że to Polacy napadli na Ukraińców i tam jest ruska partyzantka. Niemiec podejrzliwie popatrzył na wujka i powiedział by to zgłosił w Kopyczyńcach. Tak więc o żadnej pomocy z ich strony nie mogło być mowy”.

Eugeniusz Szewczuk:

„Wieczorem około godziny 21.00 podpalili zabudowania położone na skraju Majdanu. Chałupy szybko zaczęły się palić, bo dachy były słomiane. Po jakimś czasie nasz dom też zajęły płomienie. Ojciec chodził do studni po wodę i polewał strych, gdzie trzymaliśmy plewy. Na podłodze ułożone były w grubą warstwę i częściowo chroniły belki przed spaleniem. Niestety nie wszystko udało się uratować. Rezuni we wsi strzelali do przerażonych ludzi, którzy uciekali w popłochu. Niektórym udało się uciec z okrążenia i schronić w pobliskim lesie. Nasza rodzina schowała się do piwnicy zrobionej pod schodami spichlerza. Razem z nami ukrywała się ukraińska rodzina Wolańskich, której syn chodził w zaloty do mojej młodszej siostry Hani. W tym dniu banderowcy zabili wielu Polaków, naszych sąsiadów i bliskich. Wśród nich byli m.in. Pukowie, Mielnikowie, Szymańscy, Nawroccy, Milimąkowie, Żywinowie, Dutkowie, Bandurowie. Nasze domy zostały ograbione, a kilkanaście z nich spalono. Ci, którzy ocaleli znaleźli schronienie w Kopyczyńcach u znajomych, rodziny i dobrych ludzi. Do Majdanu powróciliśmy dopiero jak front się przesunął i Rosjanie weszli do wioski”.

IPN Wrocław S 26/02/Zi – śledztwo w sprawie dopuszczenia się przez nacjonalistów ukraińskich w latach 1939–1945 na terenie dawnego pow. Kopyczyńce, woj. tarnopolskie, zbrodni ludobójstwa na obywatelach polskich w celu wyniszczenia w części polskiej grupy narodowej:

„/…/ Z ustaleń śledztwa wynika, iż napastnicy, atakując poszczególne miejscowości, działali w sposób planowy, byli dobrze zorganizowani, a ich celem było wyniszczenie ludności narodowości polskiej głównie przez dokonywanie zabójstw. Przykładem takiej akcji był dwukrotny atak nacjonalistów ukraińskich na polskich mieszkańców wsi Majdan, pow. Kopyczyńce. W nocy 12 marca 1944 r. zamaskowani i odziani – w celu lepszej identyfikacji – w białe stroje napastnicy zaatakowali Majdan z czterech stron. Zastrzelono lub spalono żywcem ok. 100 Polaków, rabując ich dobytek i paląc większość posesji. Kolejny nocny napad miał miejsce 27 stycznia 1945 r.”.

Przeżyła ukraińskie ludobójstwo – Alfreda Magdziak

Naoczny świadek ukraińskiego ludobójstwa na Polakach Pani Pani Alfreda Magdziak opowiada …

Mój ojciec mówi: Panowie co ode mnie chcecie?

Ukrainiec odpowiada: Tylko za to żeś Lach, bo wszystkich Lachów wybijemy do nogi, bo tutaj Ukraina

Lachy to dla Ukraińców Polacy. Ukraińcy mordowali Polaków tylko za to, że że byli Polakami.

Doktor Wadiusz Kiesz przeżył Rzeź Wołyńską

Doktor Wadiusz Kiesz, który wojnę spędził w rodzinnym miasteczku Boremlu na Wołyniu i który cudem uniknął śmierci z rąk ukraińskich zbrodniarzy tak wspominał po latach tamte czasy …

Przeżyła ukraińskie ludobójstwo – Kazimiera Marciniak

Pani Kazimiera Marciniak, świadek ukraińskiego ludobójstwa na Polakach opowiada …

17-to letni chłopak ostrzy siekierę.
Ojciec się pyta: Na co ty tą siekierę ostrzysz?

A on mówi: Będę rąbał matkę.

A ojciec mówi: Ty matkę będziesz rąbał?

A on odpowiada: A co z tego, że matka, to laszka.

Dla młodego człowieka z polsko-ukraińskiej rodziny nie miało znaczenia, że kobieta, którą chciał zamordować siekiera jest jego matką. Najważniejsze było to, ze była Polką, a głęboko zakorzeniona ukraińska nienawiść do Polaków wzięła górę.

Przeżyła ukraińskie ludobójstwo – Kazimiera Marciniak

Pani Kazimiera Marciniak, świadek ukraińskiego ludobójstwa na Polakach opowiada co zobaczyła na własne oczy, gdy weszła do budynku w którym Ukraińcy wymordowali jego polskich mieszkańców.

… ja tam poszłam zobaczyć i tak na kanapce chłopców takich dwóch,
no może 7, może 10 lat trudno mi w tej chwili powiedzieć, bo to krwią zalani …

Jedno w jedną stronę na kanapce leżało głową, drugie w drugą
poodcinane głowy. Nie wiem czy mieli odciętą głowę siekierami czy piłami.

Przeżyła ukraińskie ludobójstwo – Janina Żarczyńska

Pani Janina Żarczyńska cudem przeżyła rzeź zgotowaną Polakom przez Ukraińców. Opowiada jak jeden z Ukraińców zamordował Polkę, która miała na rękach maleńkie dziecko. Gdy zamordowanej matce dziecko wypadło z rąk, Ukrainiec wrzucił to dziecko na palący się dach domu.