Category Archives: Marzec

Ukraińska zbrodnia w nocy z 22 na 23 marca 1944 r. we wsi Tiutków

22/23 marca 1944 r. we wsi Tiutków pow. Trembowla podczas nocnego napadu Ukraińcy obrabowali i spalili 108 gospodarstw polskich oraz zamordowali co najmniej 22 Polaków. 22-letniego rannego Jana Kryszczyna związali drutem kolczastym i spalili żywcem; 18-letnią Józefę Gacek zakłuli nożami. Rzeź przerwały nadciągające wojska sowieckie (radzieckie).

Relacja Stanisławy Czarneckiej:

„W nocy z 22 na 23 marca 1944 roku Niemcy zaczęli uciekać, a wtenczas banderowcy napadli na naszą wioskę. Do pierwszej w nocy spalili osiemdziesiąt sześć numerów. Każdy dom oblewali benzyną i podpalali. A już ten, co był blisko drugiego, to się sam zapalił. I w ciągu tej nocy dwadzieścia dwie osoby zostały zabite. Była taka dziewczyna, co sobie spokojnie w domu siedziała, nikomu nic nie robiła, może trochę niepełnosprawna. Osiemnastu lat jeszcze nie miała. To ją też zabili. Kilka sztyletów dostała.

Bardzo to były ciężkie przeżycia. Mój sąsiad, dwadzieścia trzy lata miał, jedynak. Złapali go, przywiązali drutem kolczastym od jabłonki do jabłonki, a pod spodem była sterta ze słomą i tą słomę podpalili. I on spalił się, widziałam, bo to sąsiad, więc jak się nie popatrzeć? Matka jego nie pamiętała, co robiła nawet. Pokazywała nam jak poznała, że to jej syn. Miał zapalniczkę, która została, bo wszystko się spaliło. Ciało się spaliło, czarne jak węgiel, tylko zęby białe. Bardzo przykre przeżycia były. Tak nazbierało się dwadzieścia dwie osoby. Też taka jedna młoda mężatka z synkiem. Mieli dom nowo wybudowany z cegły, piękny.

/…/ Sosulska koleżanka moja uciekała z jednej wioski na drugą, tam miała teściów, bo ta druga wioska się jeszcze nie paliła. I tak, jak niosła chłopczyka dwuletniego, strzelili, to go zabili na miejscu. A Jasia Sosulskiego, młodszego o rok brata, niosła babcia w zawinięciu. Kula obok główki przeleciała i babci ucięła palec, ale dziecku się nic nie stało. Matka z zabitym dzieckiem została ranna. To było obok księdza ogrodu, jakiś banderowiec, taki z litością, rzucił ją na słomę. A potem inny przyszedł i ją wziął do pierwszych domów i tam jej opatrunek zrobili. To miała szczęście. A dziecko zabite zostawili w tej słomie. Nie zabrali dziecka z nią, bo już nie żyło, to już nie trzeba było.

To była ta noc z 22 na 23 marca. I zaraz rano Ruscy przyszli. To już banderowcy nie dokończyli palić dalszych numerów, bo mówili, że dokończą. Pouciekali. /…/ A jeszcze, jedna taka młoda kobietka, wysoka, jak moja siostra była. Powiesili ją na drogowskazie przy jej bramie prawie. Jeszcze żyła, to ją sztyletami. A chłopak przyszedł na urlop z wojska. Matka mówi, chociaż jeszcze troszkę poczekaj w domu, jak to matka, lituje się nad synem. Wzięła kostkę masła zrobiła, zaniosła do tych żołnierzy, przedłużyła mu urlop. A ci banderowcy przyszli w nocy i go przy niej powiesili na żurawiu od studni. To jeszcze matka dała masła, żeby syna powiesić. Bardzo było ciężkie życie. Szliśmy spać, to się wszystko chowało. Ubrania nawet do stajni pod żłób do krowy się zanosiło, owinięte w coś. Bo przychodzili w nocy i rabowali. Też i w dzień przychodzili, np. tę kobietę, że ją mówię, to w dzień, biały dzień. Ona była przy pracy, przy wialni, gdzie młóciła zboże. I oni od tej wialni ją wzięli i ją powiesili, a do rana już nic w domu nie było, wszystko było zabrane. Okropne rzeczy się działy. Raz taki Rogowski, na poczcie pracował, młody chłopak, przepadł w biały dzień”.

Ukraińskie zbrodnie 22 marca

22 marca 1943 roku w majątku Cecyniówka pow. Krzemieniec Ukraińcy zamordowali zarządcę majątku oraz jego rodzinę.

22 marca 1943 roku we wsi Młynowce pow. Krzemieniec Ukraińcy podpalili szkołę, w której spłonęło żywcem 3 Polaków (nauczyciel i 2 Polki) oraz załoga niemiecka.

22 marca 1943 roku we wsi Radochoszcze pow. Zamość esesmani niemieccy i ukraińscy zamordowali 18 Polaków i spalili 22 gospodarstwa

22 marca 1944 roku we wsi Chomy pow. Tarnopol „zginęli: Dziedzic Franciszek l. ok. 60 i jego syn Kazimierz l. 10”. (Kubów…, jw.).

22 marca 1944 roku we wsi Dusanów pow. Przemyślany Ukraińcy zamordowali 5 Polaków.

22 marca 1944 roku we wsi Kurniki Szlachcinieckie pow. Tarnopol „zostali zamordowani: Bączkowski Józef l. 13, Dziedzic Jan l. ok. 60, Jagielicz Piotr l. 56, Janik Antoni l. ok. 40, Juzwa Jan l. ok. 40, Kotowicz Antoni l. ok. 60, Mikołajów Andrzej l. 18, Polowa Stefania l. ok. 35, Szewczuk Antoni l. ok. 65, Franciszek l. ok. 70.” (Kubów…, jw.).

22 marca 1944 roku we wsi Piatydnie pow. Włodzimierz Wołyński w walce z UPA zginął Polak z samoobrony.

22 marca 1944 roku we wsi Wygoda pow. Zaleszczyki Ukraińcy zamordowali 1 Polaka.

22 marca 1945 roku we wsi Kurniki Szlacheckie pow. Zbaraż: „zwabiono czekających już w Zbarażu na ekspatriację 10 Polaków i bestialsko zamordowano” (Antoni Iżycki; w: Jan Białowąs: „Krwawa Podolska Wigilia w Ihrowicy 1944 r.”, Lublin 2003, s. 103).

22 marca 1944 roku we wsi Uhnów pow. Rawa Ruska Ukraińcy zamordowali 6 Polaków, w tym 3 milicjantów.

W nocy z 22 na 23 marca 1945 roku we wsi Grąziowa pow. Dobromil w nocy UPA zabiła 7 Polaków: „22/23.03.1945 r. W nocy UPA zabiła: Kielar Michał, Kielar Mikołaj, Kucharski Stanisław, Kijanka Piotr, Stelmach Jan. Kania Franciszek, Kania Antoni”.

W dniach od 16 do 23 marca 1944 roku we wsi Huta Szklana k. Rohaczyna pow. Brzeżany Ukraińcy uprowadzili i zamordowali 3 Polaków.

Ukraińska zbrodnia 21 marca 1945 r. w przysiółku Szpickiery

21 marca 1945 roku w przysiółku Szpickiery koło Smreka pow. Lesko, Ukraińcy z sotni „Wesełego” (Swistel Danyło) zamordowali 7 Polaków: dziadków oraz 5 wnucząt. Oprawcy małe ofiary nadziali na kołki w płocie…

W Szpickierach stały tylko dwa budynki mieszkalne, w tym leśniczówka nad potokiem Bystrym, zamieszkała przez leśniczego Ludwika Masłyka.

Relacja Mieczysława Halika, milicjanta, naocznego świadka krwawej zbrodni:

„Gdy wypadliśmy na skraj polanki, ujrzeliśmy jak jeden z bandytów dosłownie nabijał na jeden z kołków, na których normalnie na wsi wiesza się gliniane garnki, maleńką dziewczynkę. Czworo innych dzieci konało już w podobny sposób, a dwoje starców opiekujących się dziećmi leżało z roztrzaskanymi głowami. Dwoje dzieci nie miało jeszcze ukończonych dwóch lat. Dziewczynka, ostatnia wbita na kołek, była jeszcze przytomna i otwierała wykrzywioną bólem buźkę, jakby chciała o coś prosić, lecz tylko wielkie łzy strumykiem toczyły się po policzkach. W chwilę potem i ona straciła przytomność, główka opadła, a włoski zasłoniły umęczoną twarzyczkę”.

Ukraińcy odznaczali się niezwykłym – nawet jak na standardy II wojny światowej – okrucieństwem. Relacje świadków, zachowane dowody, ale także wnioski z ekshumacji ofiar jednoznacznie wskazują, iż ukraińskie bojówki stosowały wymyślne metody tortur urągające wszelkim standardom prowadzenia jakichkolwiek działań wojennych. Mordowanym Polakom ucinano kończyny, wydłubywano oczy, rozpruwano wnętrzności. Okrutni kaci nie przebierali w środkach, stosując terror na masową, niespotykaną dotychczas skalę.

„To bestie opętane przez diabła!”, „Ludzie tak nie postępują!”, „To nie była żadna wojna polsko-ukraińska, żadne bratobójcze walki. To było ludobójstwo, brutalna eksterminacja dzieci, kobiet, starców. Wszystkich! – tak o straszliwym ukraińskim ludobójstwie na Polakach, wypowiada się spore grono świadków i kronikarzy tamtych wydarzeń.

Jerzy Chmielewski, rocznik 1924, przed wojną mieszkaniec Lubelszczyzny. W czasie wojny członek oddziałów Narodowych Sił Zbrojnych. Jego zgrupowanie, dowodzone przez kapitana Wacława Piotrowskiego ps. „Cichy”, walczyło na wschodnich ziemiach Polski.

W jednym z wywiadów zapytany czy czuje nienawiść, odpowiedział:

„Panie, jak mogę jej nie czuć? Dzieci takie półtora roku wziąć na sztachety i na nie nabić? Jak Pan by coś takiego widział, to też Pan by z zemsty mordował. Też Pan by nienawidził.

(…) Wzywali nas Polacy, bo Ukraińcy strasznie mordowali. Pojechaliśmy z oddziałem. Co my tam widzieliśmy… Polskiego chłopaka piłą przerżnęli na pół. Położyli go na stojak i tak zabili. Ludzie wychodzili z kościoła, a Ukraińcy do nich strzelali. Zabijali na miejscu. Myśmy tam pojechali i też się trochę na nich zemściliśmy. Aby wiedzieli, że my też potrafimy się bronić”.

Zofia Szwal, mieszkanka polskiej miejscowości Orzeszyna, ocalona z „rzezi wołyńskiej”, dziś mówi w wywiadach:

„Pojechałam tam dopiero po 23 latach od rzezi. Spotkałam się wtedy z Ukraińcami, których znałam z dzieciństwa – tymi, którzy w 1943 r. byli już dorośli i tymi, którzy przez te dwadzieścia lat dorośli. Kiedy mnie zobaczyli, to zaczęli płakać. Mówili, że przyszłam do nich z tamtego świata. To była tak szczegółowo zaplanowana akcja, że wydawało im się niemożliwe, że ja to przeżyłam. To spotkanie było wstrząsem i dla nich, i dla mnie. Pytałam ich: za co mordowaliście? Co ci ludzie wam zrobili? Odpowiadali: takie były czasy. A przecież czasami nie można tłumaczyć takiej zbrodni. Przecież ci ludzie nie byli niczemu winni. Narodowość nie może być powodem zabijania, zabijania dzieci, jeszcze w taki sposób.

W tej chwili na Ukrainie mówi się, że Polacy się bronili, że to była wojna. Ale przecież nie było żadnej obrony, bo kto niby miał się bronić? Matka z dziećmi, kiedy widziała jak wrzucają je do dołów? Nie można takiego strasznego morderstwa tłumaczyć chęcią walki o wolną Ukrainę. Bo to nie była walka, tylko ludobójstwo, i to straszne. A teraz jeszcze zrzuca się winę na ofiary. Jeśli dzisiaj na Ukrainie Banderze stawia się pomniki, to nie jest to droga do pojednania.

Jeśli dzisiaj Ukrainiec prosi mnie o przebaczenie i mówi, że sam też mi wybacza, to ja się zastanawiam: ale co? Co ty mi przebaczasz? Ja mu mam przebaczyć, że wymordowano mi 16 osób z najbliższej rodziny, a on mi ma przebaczyć to, że przeżyłam?”.

Ukraińskie zbrodnie 21 marca

21 marca 1943 roku w miasteczku Horyńgród pow. Równe Ukraińcy zamordowali 25-letnią Polkę i jej synka.

21 marca 1943 roku w osadzie Konstantynów pow. Równe Ukraińcy wymordowali, stosując wymyślne tortury, dwie polskie rodziny.

21 marca 1943 roku w kol. Rudnia pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 2 Polaków: 16-letniego chłopca oraz Konstantego Kazimirskiego, którego związali drutem kolczastym i powiesili na drzewie.

21 marca 1944 roku we wsi Wola Wielka pow. Lubaczów Ukraińcy zamordowali 2 Polaków, w tym kobietę.

21 marca 1944 roku we wsi Wólka Żmijowska pow. Jaworów zamordowali 10 Polaków: 3 mężczyzn, 4 kobiety i 3 dzieci.

21 marca 1945 roku we wsi Buk pow. Lesko (Bieszczady) Ukraińcy zamordowali 7-osobową rodzinę polską Podwalskich.

21 marca 1945 roku we wsi Nowiny Horynieckie pow. Lubaczów Ukraińcy zamordowali 34-letnią Polkę.

21 marca 1945 roku w przysiółku Szpickiery koło Smreka pow. Lesko (Bieszczady) Ukraińcy z sotni „Wesełego” zamordowali 7 Polaków: dziadków oraz 5 wnucząt, które nadziali na kołki w płocie. Milicjant Mieczysław Halik przypomniał sobie, że gdzieś tu na jednym ze wzgórz mieszkają jeszcze dwie polskie rodziny. „Gdy wypadliśmy na skraj polanki, ujrzeliśmy jak jeden z bandytów dosłownie nabijał na jeden z kołków, na których normalnie na wsi wiesza się gliniane garnki, maleńką dziewczynkę. Czworo innych dzieci konało już w podobny sposób, a dwoje starców opiekujących się dziećmi leżało z roztrzaskanymi głowami. Dwoje dzieci nie miało jeszcze ukończonych dwóch lat. Dziewczynka, ostatnia wbita na kołek, była jeszcze przytomna i otwierała wykrzywioną bólem buźkę, jakby chciała o coś prosić, lecz tylko wielkie łzy strumykiem toczyły się po policzkach. W chwilę potem i ona straciła przytomność, główka opadła, a włoski zasłoniły umęczoną twarzyczkę.” (Żurek…, s. 59; UPA w Bieszczadach). W Szpickierach stały dwa budynki mieszkalne, w tym leśniczówka nad potokiem Bystrym, zamieszkała przez leśniczego Ludwika Masłyka.

21 marca 1945 roku we wsi Wetlinia pow. Lesko podczas walk z UPA z oddziałem sowieckim zginęło 2 Polaków i 10 Ukraińców, mieszkańców wsi.

21 marca 1946 roku we wsi Jasiel pow. Sanok w wyniku ataku Ukraińców z UPA zginęło bądź zostało zamordowanych po poddaniu się 89 żołnierzy WOP i 5 milicjantów z Komańczy oraz we wsi upowcy wymordowali 2 polskie rodziny liczące 8 osób (łącznie 102 Polaków). Podczas ewakuacji zagrożonej placówki WOP w Jasielu (Beskid Niski) nastąpił atak sotni: „Chrina”, „Didyka” i „Myrona” (wg. G.. Motyki), inni podają także sotnię „Bira”. Według archiwum WOP w Jasielu broniło się 108 żołnierzy WOP i 5 milicjantów z Komańczy, banderowców było ponad 500-set. Co najmniej dwóch żołnierzy zginęło (wg relacji Pawła Sudnika), 2 uciekło, jeden do Czechosłowacji, drugi do Komańczy. Do niewoli dostało się więc 104 żołnierzy WOP (w tym 11 rannych) i 5 milicjantów. Już 21 marca zamordowany został dowódca strażnicy chor. Władysław Papierzyński. „Ukraińcy przywiązali łańcuchem jedną jego nogę do gałęzi jodły, a drugą do uprzęży konia. Ciało zostało rozerwane w powietrzu” (Jan Rajchel: „Trudne dni Jasiela”; w: Gazeta Bieszczadzka, nr 25 z 10.12.2015 r.). Jego żona bezskutecznie usiłowała dowiedzieć się od władz wojskowych o losie męża, prawdę poznała dopiero w 1975 roku z publikacji książkowej Teofila Bieleckiego i Jana Ławskiego „Gdy umilkły ostatnie strzały”, wydanej w 1969 roku. Nie wiadomo, dlaczego wojsko ukrywało tę informację, znajdującą się już od 1946 roku w archiwum wojskowym. Dopiero po ponad 30 latach żona odszukała i odwiedziła pierwszy raz grób męża (Siekierka…, s. 982 – 983). .Następnie jeńców poprowadzono do Wisłoka Wielkiego, pozostawiając w Jasielu rannych 11 żołnierzy, po zabraniu im umundurowania. W nocy z 20 na 21 marca 5 oficerów i 5 milicjantów było przesłuchiwanych z zastosowaniem brutalnych tortur połączonych z okaleczaniem. Rano zostali oni zaprowadzeni na wzgórze Berdo i zabici strzałami w tył głowy. Tego i następnego dnia według sporządzonej listy rozstrzelanych zostało dalszych 31 podoficerów i żołnierzy, których zwłoki zostały później (tj. 18 czerwca 1946 r.) odnalezione dzięki szeregowemu Pawłowi Sudnikowi, który jako jedyny zdołał zbiec z miejsca kaźni i potem go odnaleźć. 22 marca odprowadzono do Karlikowa 5 jeńców i zwolniono ich. Pozostałych rozstrzelano prawdopodobnie w lesie koło Wisłoka Górnego, grobu ich nie odnaleziono, ale też i nie szukano go. Ze 113 osobowej załogi (108 żołnierzy i 5 milicjantów) ocalało łącznie 19 żołnierzy (2 uciekło podczas walki, 11 pozostawiono rannych, 5 uwolniono oraz Paweł Sudnik). Gdyby za źródłami ukraińskimi przyjąć, że w walce zginęło 24 żołnierzy, to wynikałoby, że UPA zamordowała 70 polskich jeńców. W czerwcu 1946 roku specjalnie wyznaczona komisja udała się z szer. Sudnikiem w rejon Wisłoka, gdzie udało się odnaleźć zbiorowy grób, a w nim 36 zwłok tylko w bieliźnie, ze skrępowanymi rękami i nogami. A powinno być w nim 41 ciał (5 oficerów, 5 milicjantów i 31 żołnierzy). Tymczasem w książce A. Baty „Bieszczady. Szlakiem walk z bandami UPA” znajduje się kserokopia dokumentu „Opis wypadku” z dnia 28.11.1946 roku. Komendant Wojewódzki MO w Rzeszowie, ppłk Orłowski pisze m. in.: „W dniu 18.6.1946 r. odnaleziono grób 60-ciu pomordowanych żołnierzy między którymi znajdowały się zwłoki zaginionych w dniu 26.III. 46 r. milicjantów Posterunku M.O. Komańcza.” Z imienia i nazwiska wymienia on 5-ciu milicjantów. Śledztwo w tej sprawie podjęła Okręgowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Rzeszowie dopiero 27 kwietnia 2015 roku. Wówczas dowództwo Wojska Polskiego, w większości sowieckie, ukrywało straty ponoszone w walkach z UPA, a przez następne 70 lat państwowe instytucje naukowe ten temat omijały. Dotyczy to także między innymi pogromu, jakiego doznała w drugiej połowie marca 1947 roku, w rejonie wsi Smolnik, kompania piechoty 34 pp. 8 DP z Baligrodu.

21 marca 1946 roku we wsi Komańcza pow. Sanok po opuszczeniu przez żołnierzy zagrożonej strażnicy WOP ukraińscy upowcy ją spalili i zabili we wsi 3 osoby polskiej ludności cywilnej.

21 marca 1946 roku we wsi Korolówka pow. Włodawa Ukraińcy zamordowali 1 Polaka.

21 marca 1947 roku we wsi Dąbrowa pow. Lubaczów Ukraińcy upowcy zamordowali 4 Polaków, w tym 2 kobiety.

W nocy z 21 na 22 marca 1944 roku we wsi Budzanów pow. Trembowla Ukraińcy zamordowali 7 Polaków, w tym 4 spalili żywcem.

W dniach od 20 do 22 marca 1944 roku w miasteczku Kuty pow. Kosów Huculski Ukraińcy banderowcy zamordowali co najmniej 101 Polaków. Stefan Broszkiewicz otrzymał 36 pchnięć nożem. Jego brata Władysława „dźgali nożami z taką pasją, że aby go ubrać, musieliśmy najpierw pozbierać jego wnętrzności i włożyć do brzucha, okręcić brzuch ręcznikiem i zawiązać sznurkiem. /…/ Ze znanych mi osób zostali zamordowani: zaprzyjaźniona z naszą rodziną lekarka Maria Buzat, jej mąż Antoni Buzat, jej syn Adam Buzat, około 10 lat, i córka Anna Buzat, 14 lat – wszyscy zakłuci nożami; Tondel Janina – krawcowa i jej córka, następnie Tadeusz Drewota, 40 lat – rozebrany do naga, przybity gwoździami do swojego domu i zakłuty nożami, dalej Bronisław Janowicz, 45 lat – zakłuty nożami. /…/ W czasie napadu banderowcy zabrali z naszego domu m.in. naszą odzież. Mój brat Wiktor Broszkiewicz nie miał żadnych butów. Owijał sobie nogi szmatami i obwiązywał sznurkiem. /…/ Dla nas najstraszniejsza nie była śmierć, ale noże rizunów” (Grażyna Drobnicka; w: Siekierka…, s. 301; stanisławowskie).

Ukraińska zbrodnia 20 marca 1943 r. w miasteczku Deraźne

20 marca 1943 r. w miasteczku Deraźne pow. Kostopol, Ukraińcy zamordowali kilka polskich rodzin, około 45 Polaków, w tym 13-osobową rodzinę Wołoszynów (rodziców i ich 11 dzieci).

Uczestnicy pogromu, wśród których byli także cywile, oprócz zabójstw dopuszczali się również grabieży polskiego mienia. Po tej masakrze do Deraźnego przybyli Polacy z Pieńków i Pendyków pomagając urządzić pogrzeb pomordowanym. Ofiary w pośpiechu chowano bez trumien, w prześcieradłach. W Deraźnem pozostali pojedynczy Polacy, których później systematycznie zabijano.

Relacja świadka Romualda Drohomireckiego, wówczas 13-letniego chłopca:

„Tej nocy wymordowano prawie wszystkich Polaków w Deraźnem i okolicy. Rano wyrwałem się z domu i pobiegłem na pocztę do mojego kolegi Fredka Kaczyńskiego. To, co tam zobaczyłem, było przerażające: Przy wejściu na progu leżała pani Kaczyńska z przerąbaną na pół głową. W kuchni leżał Fredek, też z roztrzaskaną głową, cały we krwi, ale miał otwarte oczy. Na łóżku w kuchni leżała babcia z rozrąbaną głową. Zastrzelony pan Kaczyński leżał przewieszony przez parapet, przy otwartym oknie. W pokoju przy ścianie, w pozycji na wpół leżącej, zobaczyłem Danusię, siostrę Fredka, tylko w samej porwanej koszuli, z rozciętym brzuchem, od piersi w dół, tak mocno, że aż było widać jelita. Nogi miała dziwnie powykręcane. Wydawała jeszcze chrapliwe jęki – musiała długo męczyć się, zanim skonała. Wtedy pewnych rzeczy nie rozumiałem, dziś przypuszczam, że przed zamordowaniem mogła być gwałcona, a dopiero potem bestialsko zamordowana. Na podłodze i ścianach wszędzie krew, cały dom unurzany we krwi. Stałem zdrętwiały ze strachu i trzęsący się z przerażenia. Bałem się czegokolwiek dotknąć. Nawet nie wiedziałem, jak wyjść z tego domu. Po chwili przyszły Ukrainki. Jedne lamentowały, inne rabowały. Nawet na podwórku wyłapywały drób, który z wrzaskiem uciekał na wszystkie strony. Przybiegła też jakaś polska dziewczynka, pewnie koleżanka Danusi. Też bardzo płakała i trzęsła się ze strachu. Wreszcie, jakimś odruchem wyrwałem się z tego horroru i jak ogłupiały płacząc, pobiegłem do swojego domu. Pojawił się u nas ksiądz. Byłem tak przerażony, że nie mogłem wydobyć z siebie słowa i ciągle płakałem. A oni wciąż mnie pytali, co tam widziałem. Gdy w końcu opowiedziałem, mama z księdzem nie mogli uwierzyć i natychmiast poszli zobaczyć to na własne oczy. Gdy wrócili, mama strasznie płakała, a ksiądz powiedział, że trzeba zorganizować pogrzeby. Otworzył kościół i wkrótce zaczęli schodzić się pozostali przy życiu Polacy z miasta i okolic, a także niektórzy Ukraińcy. Zaczęto zwozić furmankami w pobliże kościoła zmasakrowane zwłoki pomordowanych Polaków. Zastygłe w okropnych mękach ciała osób dorosłych i dzieci wydawały się jakby jakimiś rzeźbami z piekielnego horroru. Zesztywniałe w tragicznych pozach, nie chciały się mieścić w drewnianych skrzyniach zbitych w pośpiechu. Prawie wszystkie dzieci miały roztrzaskane główki oraz połamane rączki i nóżki. Wiele dziewcząt i młodych kobiet miało rozcięte brzuchy. Okrywano je prześcieradłami, które szybko nabierały czerwonej barwy. Po krótkiej modlitwie ksiądz polecił jak najszybciej przewieźć ciała ofiar na pobliski cmentarz, aby je pochować. Dziś trudno powiedzieć, ilu było pomordowanych. Leżeli w wielu rzędach po kilkanaście osób. Myślę, że było tam około 70 czy 80 ciał. Na cmentarzu wykopano dwa ogromne doły przy samym płocie, po lewej stronie cmentarza, i w pośpiechu dokonano zbiorowego pochówku”.

Ukraińskie zbrodnie 20 marca

20 marca 1942 roku we wsi Kryniczki pow. Krasnystaw policjanci ukraińscy zamordowali 24 Polaków i spalili ich gospodarstwa.

20 marca 1943 roku we wsi Antonowce pow. Krzemieniec Ukraińcy zamordowali 8 Polaków, w tym 3 nauczycieli i ich 3 dzieci oraz 1 Ukraińca, nadleśniczego, syna prawosławnego duchownego

20 marca 1943 roku we wsi Antonówka gmina Uhorsk pow. Krzemieniec zamordowali 3 Polaków: leśniczego oraz gajowego z żoną (Edward Orłowski: „LEŚNICY…, jw.).

20 marca 1943 roku w miasteczku Derażne pow. Kostopol zamordowali kilka polskich rodzin, około 45 Polaków, w tym 13-osobową rodzinę Wołoszynów (rodziców i ich 11 dzieci).Uczestnicy pogromu, wśród których byli także cywile, oprócz zabójstw dopuszczali się również grabieży polskiego mienia. Po tym pogromie do Derażnego przybyli Polacy z Pieńków i Pendyków pomagając urządzić pogrzeb pomordowanym. Ofiary w pośpiechu chowano bez trumien w prześcieradłach. W Derażnem pozostali pojedynczy Polacy, których później systematycznie zabijano.

20 marca 1943 roku we wsi Hańkowce pow. Śniatyn zamordowali 5 Polaków, w tym 4-osobową rodzinę.

20 marca 1943 roku we wsi Lachów pow. Włodzimierz Wołyński policjanci ukraińscy odchodząc do lasu do UPA zamordowali 5 Polaków. „We wsi Lachów gmina Poryck pow. Włodzimierz Wołyński 18/19 III 1943 lub 20 III 1943 zostali zastrzeleni po skatowaniu przez dezerterów posterunku policji ukraińskiej w Porycku, którzy udawali się zaciągnąć do UPA leśniczy Jerzy Dogmat (Dołhmat ?) Jerzy lat 25, por. rez. WP, oraz zarządca majątku Piotr Berhrt .(Edward Orłowski: „LEŚNICY…, jw.).

20 marca 1943 roku we wsi Modryń pow. Hrubieszów Ukraińcy zamordowali 5 Polaków.

20 marca 1943 roku w futorze Rudnia Antonowiecka pow. Krzemieniec zamordowali 30-letnią Polkę Pelagię Foinę.
20 marca 1943 roku we wsi Uhorsk pow. Krzemieniec Ukraińcy w lesie rozebrali do naga i odrąbali głowę Polakowi Eustachemu Stańskiemu, który przed wojną był powiatowym instruktorem rolnym, życzliwym dla Ukraińców.

20 marca 1944 roku we wsi Bojanice pow. Sokal Ukraińcy zamordowali 5 Polaków: rodziców z 5-letnim synem oraz chłopców lat 6 i 11.

20 marca 1944 roku w kol. Dąbrowa k. Mańkowa pow. Horochów zamordowali 2 rodziny polskie liczące 7 osób.

20 marca 1944 roku we wsi Dźwiniacz pow. Zaleszczyki: „20.03.1944 r. zostali zam. Jakubiszynowie Michał i Mikołaj, rolnicy” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie…, jw.).

20 marca 1944 roku we wsi Hańkowce pow. Śniatyn Ukraińcy zamordowali 5 Polaków, w tym 4-osobową rodzinę.

20 marca 1944 roku we wsi Huta Werchobuska pow. Złoczów Ukraińcy oraz esesmani ukraińscy z SS „Galizien – Hałyczyna” zaatakowali świtem w sile około 600 napastników; oddział AK podjął obronę osłaniając ucieczkę Polaków; zamordowanych zostało bądź zginęło 30 Polaków (Komański…., s. 500). Ewa Siemaszko: „Teraz wojna – nie ma krewnych”; w: „Nasz Dziennik” z 28 lutego – 1 marca 2009 podaje datę napadu „kilkusetosobowej bandy UPA” 22 marca 1944 roku i zamordowanie 40 Polaków. Także W. Kubów napad datuje na 22 marca, mord na 30 Polakach, w tym 13-osobowej rodzinie Zawadzkich.

20 marca 1944 roku we wsi Liski pow. Tomaszów Lubelski w walce z Ukraińcami UNS-UPA zginęło 4 partyzantów AK „Korczaka” a wielu zostało rannych, ale uratowano 18 rodzin polskich, które ukrywały się w schronach w stanie skrajnego wyczerpania fizycznego i psychicznego.

20 marca 1944 roku we wsi Okniany pow. Tłumacz Ukraińcy banderowcy zakłuli nożami 3 Polaków: lat 18, 20 i 55.

20 marca 1944 roku we wsi Pakoszówka pow. Sanok w wyniku oskarżeń Ukraińców z Falejówki oraz gestapowca Ukraińca Leo Humeniuka Niemcy rozstrzelali 5 Polaków pod zarzutem przynależności do AK.

20 marca 1944 roku we wsi Poluchów Mały pow. Przemyślany: „Około 20.03.1944 r. zamordowano panią Macher i.n. [Według LK 2001 napad był 02.04.1944 i zginęło w nim 11 osób.]” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie…, jw.).

20 marca 1944 roku we wsi Poturzyn pow. Tomaszów Lubelski Ukraińcy, sotnia „Jahody” oraz USN ze stanic w Liskach, Kościaszynie, Suszowie, Radostowie, Wasylowie Małym wymordowały 72 Polaków, wystrzelały bydło i psy (Konieczny…, s. 176); idąca na pomoc kompania AK „Wygi” została odparta, zginęło 4 partyzantów; dopiero oddział AK „Wiktora” dotarł do wsi wieczorem: „na miejscu zastali zwłoki pomordowanych Polaków (co najmniej 72)” (Motyka…, s. 194; Tak było… ).

20 marca 1944 roku we wsi Radostów pow. Tomaszów Lubelski w walce z Ukraińcami UNS-UPA zginął 1 partyzant AK „Ligoty”.

20 marca 1944 roku we wsi Sorocko pow. Trembowla Ukraińcy uprowadzili 20-letniego Polaka, który zaginął.

20 marca 1944 roku we wsi Wiszniów pow. Tomaszów Lubelski Ukraińcy z UNS zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków (w tym samym czasie, co i w Poturzynie, straty mogą być podobne).

20 marca 1944 roku we wsi Wola Wielka pow. Lubaczów Ukraińcy uprowadzili Polaka zakładając mu łańcuch na szyję i po torturach zamordowali go na terenie wsi Dachnów.

20 marca 1945 roku we wsi Lubycza Królewska pow. Rawa Ruska Ukraińcy zamordowali 7 Polaków.

20 marca 1946 roku we wsi Łupków pow. Sanok Ukraińcy sotnie „Stacha” i „Brodycza” ostrzelały strażnicę WOP w Łupkowie i tamtejszy posterunek kolejowy MO oraz zamordowały 5 Polaków, cywili.

W nocy z 20 na 21 marca 1943 roku w miasteczku Szumsk pow. Krzemieniec Ukraińcy oraz zbiegli ze służby niemieckiej policjanci ukraińscy wywlekli z domu i zamordowali co najmniej 3 Polaków, 2 Ukraińców i 1 Czecha; Polak Jan Unold miał wypalone oczy i krzyż na piersiach oraz zmasakrowaną siekierą twarz.

W nocy z 20 na 21 marca 1945 roku we wsi Łupków pow. Sanok Ukraińcy z UPA zamordowali 5 Polaków.

W nocy z 20 na 21 marca 1947 roku we wsi Laszki pow. Jarosław Ukraińcy z UPA zamordowali Polaka.

Ukraińska zbrodnia 20 marca 1946 r. w Jasielu

20 marca 1946r. Oddział Ukraińców z UPA dokonał mordu na 60 żołnierzach WOP i 4 milicjantów w Jasielu (powiat krośnieński) (wg innego źródła zamordowano 66 żołnierzy i 5 milicjantów).

Po zakończeniu II wojny światowej we wsi Jasiel istniała strażnica Wojsk Ochrony Pogranicza, której załoga wobec przeważających sił Ukraińskiej Powstańczej Armii podjęła nieudaną próbę ewakuacji w kierunku Komańczy. 19 marca 1946 grupa WOP i MO w sile około 70 żołnierzy dotarła do strażnicy WOP w Jasielu, w celu ewakuowania jej 30-osobowej załogi. W związku z działalnością w rejonie odpowiedzialności strażnicy dużych oddziałów UPA, 20 marca 1946 roku grupa operacyjna 38 komendy odcinka i załoga strażnicy Jasiel licząca w sumie 98 żołnierzy, opuściły rejon zakwaterowania we wsi Jasiel pod dowództwem por. Jana Gierasika. Zostały wtedy zaatakowane i rozbite przez sotnie UPA. W walce zginęło dwóch żołnierzy, kilkunastu zostało rannych, jeden oficer i dwóch żołnierzy przedostało się za granicę do Czechosłowacji. Pozostali, w liczbie 94 żołnierzy (w tym sześciu oficerów i czterech milicjantów), po wyczerpaniu się zapasów amunicji, zostali wzięci do niewoli. Oficerowie i milicjanci zostali przez Ukraińców od razu rozstrzelani, a pozostałych żołnierzy poddano weryfikacji, wybierając aktywnych w walce z UPA .

Egzekucja oficerów miała miejsce w rejonie leśniczówki koło wsi Moszczaniec, a podoficerów i szeregowców na wzgórzu koło Wisłoka Górnego. Dwudziestu żołnierzy puszczono wolno. W czasie egzekucji rzucił się do ucieczki i mimo pościgu zbiegł szer. Paweł Sudnik, który później relacjonował: „Wszystkim kazali się położyć twarzą do śniegu. Kilku banderowców przystąpiło do zdzierania z nas mundurów. Pierwszego żołnierza wtrącili na dno wykopu i któryś z nich strzałem w tył głowy pozbawił go życia. Potem mnie pchnęli na krawędź wykopu”. Z pola walki uratowali się również ppor. Marian Myślicki, sierż. Warat i szer. Kowalenko. Ukryli się w stodole i w nocy przeszli na stronę Czechosłowacji. Pozostałych żołnierzy odarto z mundurów, pobito i puszczono wolno. Pod Jasielem zginęli: por. Jan Giersik, por. Bolesław Arabski, por. Władysław Szewczykowski, por. Jerzy Giernatowski oraz chor. Stanisław Gąsek i chor. Władysław Papierzański.

Akcją napadu i egzekucji przeprowadziły wspólnie sotnie UPA dowodzone przez Stepana Stebelskiego ps. „Chrin” i Wołodymyra Hoszki ps. „Myron”.

Poległych i rannych Ukraińcy wrzucili do lochu (ziemianki) i zasypali ziemią. Ich ciała odkryto w czerwcu 1946. Po ekshumacji ciała 37 ofiar zostały pochowane w zbiorowym pogrzebie na cmentarzu w Zagórzu 20 czerwca 1946. Ciała pozostałych ofiar nie zostały odnalezione.

Ukraińska zbrodnia 19 marca 1943 r. we wsi Romejki

19 marca 1943 roku we wsi Romejki pow. Sarny Ukraińcy ujęli 45-letniego Antoniego Zielińskiego z kol. Perespa, wycięli mu język, wyłupali oczy, wyłamali ręce i nogi i obwiązawszy głowę płaszczem rozpalili na brzuchu ognisko, ze spalonego ciała pozostała tylko głowa i nogi.

Siemaszko Władysław, Siemaszko Ewa: „Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939 – 1945”. Warszawa 2000.

Ukraińskie zbrodnie 19 marca

19 marca 1943 roku w kol. Chmielówka pow. Łuck chłopi ukraińscy zamordowali 2 Polaków.

19 marca 1943 roku w miasteczku Mielnica pow. Kowel: „Gdy w Mielnicy 19 III 1943 r. został zamordowany ksiądz, ksiądz biskup wydał polecenie księdzu Henrykowi Grabowskiemu, sąsiadowi z Powurska, by uchronić tam od profanacji Najświętszy Sakrament. Ksiądz Grabowski prosił mnie, bym razem z nim pojechał do Mielnicy. Pojechaliśmy na początku kwietnia 1943 r. W Mielnicy plebania była ogołocona, na podłodze rozrzucone książki, w kuchni kury z odciętymi głowami. O świcie, w dniu odpustu 19 III 1943 bowiem zabrano księdza, gospodynię, aptekarza z żoną i dziećmi. Opodal wszystkich zamordowano. /…/ Po powrocie do siebie, dowiedziałem się, że dwa dni po naszym odjeździe wymordowano wszystkich parafian Mielnicy” (ks. Edmund Domański; w: Dębowska M, Popek L.: Duchowieństwo diecezji łuckiej. Ofiary wojny i represji okupantów 1939 – 1945. Lublin 2010, s. 63. Siemaszko…, s. 398 jako datę mordu podają 18 marca 1943 r., a rzeź ponad 100 Polaków 29 sierpnia 1943 r.).

19 marca 1943 roku we wsi Romejki pow. Sarny Ukraińcy ujęli 45-letniego Antoniego Zielińskiego z kol. Perespa, wycięli mu język, wyłupali oczy, wyłamali ręce i nogi i obwiązawszy głowę płaszczem rozpalili na brzuchu ognisko, ze spalonego ciała pozostała tylko głowa i nogi (Siemaszko…, s. 745).

19 marca 1943 roku we wsi Sytnica pow. Łuck zamordowali 3 młodych Polaków; 18-letniego Wincentego Halkiewicza związali drutem kolczastym i wlekli za furmanką aż do uśmiercenia.

19 marca 1943 roku we wsi Zabara pow. Krzemieniec zamordowali 2 Polaków.

19 marca 1943 roku we wsi Żdżary Duże pow. Włodzimierz Wołyński policjanci ukraińscy zbiegli ze służby niemieckiej zastrzelili na oczach żony i dzieci Polaka, nauczyciela Kazimierza Mederskiego.

19 marca 1944 roku we wsi Bohorodyczyn pow. Tłumacz Ukraińcy zamordowali siekierami, nożami, przerzynając piłą, paląc żywcem 28 Polaków.

19 marca 1944 roku we wsi Kobaki pow. Kosów Huculski: „ 19 marca 1944 r. rozpoczęło się morderstwo dokonywane na Polakach przez banderowców ukraińskich. W okrutny sposób najpierw zamordowali nożami leśniczego o nazwisku Michałowski. Zaczął się okres grozy. […] Co wieczór o zmroku opuszczaliśmy własny dom [w Kobakach] i wędrowaliśmy daleko w pole […]. Braliśmy ze sobą koce, owijaliśmy się w nie i kładliśmy się na kupy obornika, który wywieźli chłopi jesienią. Rano, gdy budziliśmy się, byliśmy przysypani śniegiem. Tak chodziliśmy codziennie. […]. Zaczęły się dnie deszczowe. Nie można było w dalszym ciągu spać na polu. Poszliśmy do sąsiedniej wioski Rożnowa. Była tam stara stodoła. […] Następnym wieczorem szukaliśmy znów innej kryjówki i tak za każdym razem gdzie indziej. (Wanda Jaskółowska: „Co wieczór o zmroku opuszczaliśmy własny dom…” Fragmenty relacji znajdującej się w Ośrodku KARTA, sygn. AW II/157/ł. W Kobakach z rąk UPA zginęło około 30 Polaków).

19 marca 1944 roku we wsi Korczmin pow. Tomaszów Lubelski obrabowali i spalili wszystkie gospodarstwa oraz zamordowali 12 Polaków.

19 marca 1944 roku we wsi Litowiska pow. Brody „zostali zamordowani: Cieśla Maria, Cieśla Eugenia, Głośna Zofia, Horobiowski N. (Ukrainiec za odmowę zabicia żony Polki), jego żona oraz dwóch synów, Jarosz Ludwika (Polka i bratowa herszta bandy Iwana Jarosza), Laskowski Jan, jego żona Katarzyna i ich syn Bronisław l. 17 oraz córka Antonina l. 13, Morawska N., Pankiewicz N. (kobieta), Pańczuk Józef (Ukrainiec), Pańczyszyn Michał (Ukrainiec), Simon Józef, jego żona Józefa, Sobecki N., Sobecka N., Storczuk Anna, Unger Joanna l. 4, Unger Tadeusz l.1 rok, Wierzbowski Józef, Winiewska Zofia (Ukrainka), Czajka N. z całą rodziną”. (Kubów…, jw.).

19 marca 1944 roku we wsi Mogielnica pow. Trembowla obrabowali i spalili 150 gospodarstw polskich oraz zamordowali 60 Polaków w tym 16-letnią dziewczynę zgwałcili i zakłuli nożami.

19 marca 1944 roku w kol. Piłsudczyzna pow. Horochów Ukraińcy z sąsiednich wsi wrzucili do studni 2 Polaków: matkę z synem, Mykoła Kasińczuk ze Świniuch nosił potem spodnie zamordowanego Polaka.

19 marca 1944 roku we wsi Przewodów pow. Hrubieszów: „Pomordowani przez U.P.A. w Przewodowie pow. Hrubieszów w dniu 19.03.44 r. – 11 osób. Rozstrzelani: Rodzina Błaszczaków (4 osoby): Błaszczak Wojciech l.44 (ojciec), Błaszczak Kazimiera l. 18 (córka), Błaszczak Stanisław lat 14 (syn), Wojner Edward l. 21 (zięć). Nikodem Zofia l. 19 (zamieszkała w Mycowie, zamordowana w Przewodowie w drodze do Łaszczowa, siostra Franciszki Kaczor, córka Walentego Nikodema z Mycowa). Musiniak Genowefa l. 16 ( zamieszkała w Mycowie, zamordowana w Przewodowie w drodze do Łaszczowa). Rodzina Maryńczaków 3 osoby, Rodzina Michałków 2 osoby. Jedna osoba p. Bronisława Wojner, matka Edwarda Wojnera, uratowała się, chowając się pod kamiennym fundamentem drewnianego kościółka, który później został spalony, była świadkiem mordu, w nocy dotarła do Łaszczowa, opowiadając tam hiobowe wieści. (Kazimiera Adamczyk).

19 marca 1944 roku we wsi Sorocko pow. Trembowla bojówka ukraińska z Iławczy zamordowała 13 Polaków, mężczyzn znanych z patriotycznej postawy. Pod koniec marca zamordowali jeszcze 1 Polaka.

19 marca 1944 roku we wsi Staje pow. Tomaszów Lubelski Ukraińcy zamordowali 12 Polaków, w tym 17-letnia dziewczyna została rozdarta (Z. Konieczny…., s. 175).

19 marca 1944 roku we wsi Szumlany pow. Podhajce: „19.03.1944 r. został zabity Czarny Franciszek pracownik Liegenschaftu, oraz Polaczek Karol z dwoma synami”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie…, jw.).

19 marca 1944 roku we wsi Zapole pow. Luboml w walce z UPA zginęło 2 partyzantów AK.

19 marca 1944 roku we wsi Żniatyń pow. Sokal (pow. Hrubieszów) Ukraińcy zamordowali 72 Polaków, spalili kościół i plebanie oraz większość polskich gospodarstw (IPN Lublin, sygn. S. 114/11/Zi ).

19 marca 1945 roku we wsi Grąziowa pow. Dobromil UPA zamordowała 7 Polaków.(źr.APP, SPP sygn 79 s 21).

19 marca 1944 roku we wsi Magdałówka pow. Skałat Ukraińcy zamordowali Polaka, Aleksandra Hryniewicza ze wsi Ostapie.

19 marca 1944 roku we wsi Werbka pow Buczacz: „Podaję do wiadomości, że 19 marca 1945 roku na wieś Werbka rejonu koropieckiego napadła banda Ukraińców licząca około 30 ludzi, którzy z wielkim okrucieństwem zamordowali 10 cywilnych osób, w tym Polaków – 6 osób i Ukraińców – 4. Po przyjeździe na miejsce zbrodni oraz w wyniku przeprowadzonego dochodzenia ustalono, co następuje: banda licząca około 30 osób wkroczyła do wsi Werbka 19 marca 1945 roku o 6 godzinie rano. Na czas pobytu we wsi banda wystawiła straż – dwuosobowe ruchome patrole, które zmieniały się co godzinę. Zabroniono jakiegokolwiek poruszania się po wsi. W przypadku, gdy ktoś przechodził przez wieś, banda zatrzymywała go i odstawiała do domu, w którym znajdowali się bandyci. Zatrzymani pozostawali w tych domach dopóty, dopóki banda nie opuściła wsi. Banda ta przebywała we wsi Werbka mniej więcej do godziny 12 w dzień i wycofała się do tak zwanego lasu wuglerskiego. W czasie pobytu we wsi bandyci zamordowali w bestialski sposób 10 cywilnych mieszkańców wsi Werbka: 1. Domacki Józef s. Wiktora lat 42–43, narodowości polskiej. 2. Domacka Justyna lat 38, narodowości ukraińskiej. 3. Domacki Michał s. Józefa lat 15, narodowości polskiej. 4. Domacki Wiktor lat 75, narodowości polskiej. 5. Domacka Anna lat 70, narodowości ukraińskiej 6. Bandiak Ludwik lat 3, narodowości polskiej. 7. Bandiak Anna c. Pawła lat 2, narodowości ukraińskiej. 8. Bandiak Maria c. Dmytra lat 65, narodowości ukraińskiej 9. Bandiak Maria c. Pawła lat 6, narodowości polskiej 10. Zamlińska Janka c. Jana lat 3, narodowości polskiej. Banda była uzbrojona w broń różnych systemów: PPD, karabiny rosyjskie i ręczne karabiny maszynowe systemu „Diegtiariewa”. Bandyci byli ubrani w rozmaite mundury: czerwonogwardzistów, tj. szynele, czapki z nausznikami, buty lub trzewiki, oraz mundur żołnierza niemieckiego, nie mieli żadnych dystynkcji”. (Meldunek specjalny naczelnika RO NKGB w Koropcu dla naczelnika UNKGB obwodu tarnopolskiego z 21 marca 1945 r.) dokumentuje mord 20 Polaków w nocy z 19 na 20 lutego 1945 roku, ale nie ma wśród ofiar w/w osób. Z treści meldunku wynika, że zamordowane zostały dwie rodziny polsko-ukraińskie liczące 9 osób oraz 3-letnia dziewczynka. Syn, po ojcu Polaku w dokumencie ma przypisaną narodowość polską, córka, po matce Ukraince narodowość ukraińską. Do tradycji takich małżeństw należało, że syn przyjmuje wiarę ojca, natomiast córka wiarę matki, co nie zawsze wiązało się z przynależnością narodową. Warto też zwrócić uwagę na to, że banda upowska nie miała na sobie „mundurów UPA”, jak to obecnie głoszą legendy ukraińskich historyków.

19 marca 1944 roku we wsi Ostapie pow. Skałat Ukraińcy zamordowali Polaka.

19 marca 1946 roku we wsi Mokre pow. Sanok podczas napadu na pociąg Ukraińcy zastrzelili 4 Polaków, a 10 uprowadzili i zaginęli oni bez wieści; łącznie zamordowali 14 Polaków.

W nocy z 19 na 20 marca 1943 roku w majątku Tetylkowce pow. Krzemieniec Ukraińcy zastrzelili 5 Polaków: kowala oraz 4 osoby z rodziny administratora majątku Liceum Krzemienieckiego, Jana Ciepielewskiego. „Zamordowano tam bestialsko oboje jego rodziców, młodszego brata Tadeusza, zgwałcono jego żonę, a potem postrzelono, a na końcu postrzelono kilkakrotnie jego samego. Żona została potem odratowana i przeżyła do zakończenia wojny, a on niestety po kilku dniach zmarł w szpitalu w Krzemieńcu” (Siemaszko…., s. 1158).

W nocy z 19 na 20 marca 1944 roku w mieście Kuty pow. Kosów Huculski Ukraińcy zamordowali 13 Polaków; wśród zamordowanych Polaków była rodzina Berezowskich. „Ojcu i trzem synom oraz córce banderowcy poucinali głowy i ułożyli je na talerzach zastawionych do kolacji z mlekiem i mamałygą i kazali matce na to patrzeć. Czy można się dziwić, że nieszczęśliwa kobieta postradała zmysły?/…/ Nadszedł taki czas, że i w dzień przestało być bezpiecznie. Ja z bratem ukrywaliśmy się na cmentarzu, ojciec w zaroślach nad Czeremoszem, matka z młodszą siostrą w klozecie. Tylko dorywczo wpadało się do ocalałego domu, aby zrobić coś do jedzenia. Cmentarz był położony na wzgórzu i stąd był doskonały widok na nasz dom. Byliśmy świadkami, jak do naszego domu podczas dnia podjechała furmanka, z której zeskoczyło kilku ludzi. Wyłamali oni drzwi, powynosili różne rzeczy, powybijali szyby w oknach, oblali naftą i podpalili dom. Dom był drewniany i szybko spłonął, ocalała tylko jedna ściana z kawałkiem kilimka i obrazem Matki Boskiej. /…/ Przez trzy dni nic nie jedliśmy, postanowiliśmy iść do wujostwa Łukasiewiczów do Śniatynia, około 40 kilometrów” (Roman Donigiewicz; w: Siekierka…, s. 297; stanisławowskie).

12 lub 20 marca 1944 roku we wsi Wołosów pow. Nadwórna Ukraińcy upowcy zamordowali około 60 Polaków, w tym spalili żywcem 7-osobową rodzinę z 5 dzieci. „Jestem wnuczką repatriantów z Wołosowa (woj.stanisławowskie). Dlatego tematyka kresowa jest tak mi bliska. Dziadkowie zdołali uciec przed mordami w Wołosowie, ale część rodziny jeszcze tam została i kilka osób zostało zamordowanych przez banderowców m.in. Błondek Kazimierz wraz z ojcem 03.44r. w Wołosowie (są umieszczeni na liście ofiar). Kazimierz Błondek był siostrzeńcem mojej Babci. Jego ojciec to Marcin Błondek. Z opowiadań mojej Babci wiem, że 1944r. w Wołosowie banderowcy bestialsko zabili również jej rodzonego brata Juliana Wosia, był młynarzem w Wołosowie. Dziadkowie już nie żyją, ale Oni ich przeżycia i przykre wspomnienia oraz nasi bliscy zamordowani na Kresach zawsze pozostaną w naszej pamięci. Bardzo proszę o dopisanie do listy zamordowanych przez UPA: Blondek Marcin (ojciec Kazimierza Błondka) zabity 03.1944r. w Wołosowie gm. Przerośl pow. Nadwórna woj. Stanisławów; Julian Woś (młynarz z Wołosowa) syn Wojciecha i Zofii( z domu Baran) Woś, miał około 35 lat, zabity w 1944r. w Wołosowie gm. Przerośl pow. Nadwórna woj. Stanisławów”.

Ukraińskie zbrodnie 18 marca

18 marca 1943 roku w kol. Berezyna k. Druchowej pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 7-osobową polską rodzinę.

18 marca 1943 roku we wsi Biczal pow. Kostopol zarąbali siekierami 18 Polaków, całe rodziny.

18 marca 1943 roku we wsi Boguszówka pow. Łuck zamordowali 1 Polaka.

18 marca 1943 roku w kol. Borówka pow. Kostopol zamordowali 29 Polaków, w tym m.in.: gajowy Stanisław Lemański, leśniczy Markiewicz oraz urzędnik leśnictwa Bronisław Ostrowski lat 35 z synem – zamordowani przez bulbowców pod wodzą Leonida Aleksandruka i Andreja Szejdy.

18 marca 1943 roku we wsi Brzuchowicze pow. Kowel policjanci ukraińscy zamordowali polską rodzinę kierownika szkoły.

18 marca 1943 roku w kol. Byteń pow. Kowel w pacyfikacji ukraińsko-niemieckiej zabitych zostało co najmniej 20 Polaków.

18 marca 1943 roku w kol. Chobut pow. Kowel w pacyfikacji ukraińsko-niemieckiej zabitych zostało co najmniej 8 Polaków.

18 marca 1943 roku we wsi Chodaki pow. Krzemieniec zbiegli ze służby niemieckiej policjanci ukraińscy zastrzelili 3 Polaków.

18 marca 1943 roku we wsi Dederkały Wielkie pow. Krzemieniec Ukraińcy zamordowali co najmniej 8 Polaków: 4-osobową rodzinę na chutorze, dwóch agronomów, urzędnika gminy i właściciela sklepu, którym połamano ręce, torturowano i zastrzelono.

18 marca 1943 roku w kol. Dembówka pow. Kowel zamordowali 2 Polaków, braci.

18 marca 1943 roku we wsi Duży Porsk pow. Kowel w pacyfikacji ukraińsko-niemieckiej zabitych zostało kilka polskich rodzin, imiennie znane jest 11 ofiar.

18 marca 1943 roku w kol. Głęboczek pow. .Kostopol Ukraińcy zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków, prawdopodobnie kilka rodzin.

18 marca 1943 roku w majątkach Gończy Bród po. Kowel policjanci ukraińscy zamordowali 14 Polaków i 1 Rosjanina, w tym 2 rodziny właścicieli.

18 marca 1943 roku w kol. Józefin pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali kilka polskich rodzin, niewiele osób wyrwanych napadem ze snu i półnagich zdołało uciec, ich gospodarstwa obrabowali i spalili

18 marca 1943 roku we wsi Jungówka pow. Horochów Ukraińcy zamordowali Polaka, nauczyciela.

18 marca 1943 roku w kol. Kalinownik pow. Kowel policjanci ukraińscy zamordowali kilka polskich rodzin.

18 marca 1943 roku w miasteczku Mielnica pow. Kowel podczas pacyfikacji policja ukraińska zamordowała 17 Polaków, przedstawicieli miejscowej inteligencji, w tym nauczycieli, lekarzy oraz proboszcza ks. Wacława Majewskiego. „Osoby wyciągano z domów wczesnym rankiem, wiązano ręce drutem kolczastym, pędzono w kierunku Wielicka i w lesie zamordowano” (Siemaszko…, s. 398). „Stowarzyszenie Kresy Pamięć i Przyszłość z siedzibą w Chełmie podaje do wiadomości, że w wyniku akcji poszukiwawczej przez członków naszego stowarzyszenia odnalezione zostało miejsce ostatecznego spoczynku zamordowanego w marcu 1943 roku księdza parafii Mielnica pow. Kowel, woj. wołyńskiego Wacława Majewskiego wraz z kilkunastoma mieszkańcami tej miejscowości. Mamy zgodę na upamiętnienie miejsca spoczynku. Mając na uwadze bardzo przykre doświadczenia z Radą Ochrony Walk Pamięci i Męczeństwa, podczas ekshumacji poległych żołnierzy AK na Wołyniu w 2011 roku, oraz braku reakcji Pana Kunerta na pismo dot. uroczystego pochówku w/w w 2012 r. – Instytucja ta zostanie jedynie powiadomione o fakcie. Stronę upamiętnienia miejsca jak również uroczystości decyzją Zarządu Stowarzyszenia przejmie na siebie nasza organizacja. Z kresowym pozdrowieniem Krzysztof Krzywiński – Prezes. Chełm, 11 sierpnia 2013.”.

18 marca 1943 roku w kol. Nowa Dąbrowa pow. Kowel policjanci ukraińscy zamordowali co najmniej 11 Polaków, w tym nauczycielkę i 2 rodziny.

18 marca 1943 roku we wsi Różaniec pow. Biłgoraj Niemcy z policją ukraińską zamordowali 69 Polaków, wywieźli do obozów około 1 tysiąca Polaków i spalili 180 gospodarstw.

18 marca 1943 roku w leśniczówce Spasów pow. Zdołbunów Ukraińcy zamordowali 2 Polaków, gajowych; jeden to Józef Witkowski lat 51, drugi NN (Edward Orłowski: „LEŚNICY…, jw.).

18 marca 1943 roku we wsi Turkowice pow. Hrubieszów zamordowali Polaka, nauczyciela.

18 marca 1943 roku w kol. Wielick pow. Kowel w pacyfikacji ukraińsko-niemieckiej zamordowanych zostało 11 polskich rodzin oraz 17 Polaków z Mielnicy.

18 marca 1943 roku we wsi Wola Obszańska pow. Biłgoraj Niemcy z policją ukraińską aresztowali 150 mężczyzn podejrzanych o współpracę z partyzantami, których wywieziono ich do obozu w Zwierzyńcu.

18 marca 1943 roku we wsi Wronowice (Zamojszczyzna) policja ukraińska zabiła oficera z miejscowej placówki AK .

18 marca 1944 roku we wsi Białe pow. Przemyślany Ukraińcy banderowcy zamordowali 30 Polaków.

18 marca 1944 roku we wsi Dołhobyczów pow. Hrubieszów w ponownym napadzie Ukraińcy upowcy zamordowali 23 Polaków, w tym 11 kobiet.

18 marca 1944 roku we wsi Kotłów pow. Zborów Ukraińcy banderowcy zamordowali 18 Polaków.

18 marca 1944 roku we wsi Łopatyn pow. Radziechów zamordowali 3 Polaków, w tym braci Borkowskich.

18 marca 1944 roku we wsi Majdan Sieniawski pow. Jarosław policjanci ukraińscy zamordowali 2 Polaków.

18 marca 1944 roku we wsi Mosty pow. Rudki Ukraińcy zamordowali 1 Polaka.

18 marca 1944 roku we wsi Nadorożna pow. Tłumacz Ukraińcy zamordowali 37 Polaków.

18 marca 1944 roku we wsi Oszczów pow. Hrubieszów Ukraińcy z sotni „Jahody” zamordowali 16 Polaków zwołując ich na tzw. „zebranie pojednawcze” w Domu Ludowym. Zapoczątkowało to polsko-ukraińskie starcia w tej miejscowości, które trwały do 19 marca; w ich wyniku zginęło następnych 23 Polaków, w tym 15 kobiet (Motyka…, s. 193; Tak było…: w przypisie podaje on, że według źródeł ukraińskich zebranie w Oszczowie było… zasadzką polską, patrz: 1947. Propamjatna knyha… s. 110; Polacy więc zrobili zasadzkę, aby ich wymordowano!).

18 marca 1944 roku we wsi Pawłowa pow. Jaworów policjant ukraiński z żandarmem niemieckim zamordowali 1 Polaka i 1 Ukraińca.

18 marca 1944 roku we wsi Staje pow. Rawa Ruska: „17 marca 1944 roku liczna grupa wyrostków ukraińskich, w wieku od 15 do 18 lat napadła na polskie zagrody i wymordowała wszystkich napotkanych Polaków. Zginęli wtedy: Katarzyna Dziuroń (92 lata), zatłuczona kołkami w łóżku, Józef Dziuroń (85 lat), zakłuty nożami w łóżku, Jan Dziuroń, syn Katarzyny (70 lat), zakłuty nożami, Helena Białoskórska (88 lat), Paweł Legażyński (70 lat), zastrzelony na podwórzu, Anna Górnicka (65 lat), zamordowana, a zwłoki wrzucono do studni, Maria Legażyńska (20 lat), wyprowadzona z domu, zgwałcona przez kilku napastników, następnie zamordowana, a zwłoki położone zostały pod stodołą, Anna Legażyńska (70 lat) została uduszona, a zwłoki wrzucono do piwnicy, Aleksander Niżyk (85 lat) i jego żona Katarzyna (65 lat) zostali zamordowani w domu, a zwłoki wywieziono pod lasek i tam zakopano, Józef Muzyczka (30 lat) został zastrzelony w mieszkaniu, Agnieszka Malinowska (35 lat) została uprowadzona na pole, tam zastrzelona i zakopana, Mikołaj Seneta (80 lat) obłożnie chory, został zatłuczony kijami w łóżku, Antoni Seneta (85 lat), został zakłuty nożami w łóżku. /…/ Pod koniec marca grupa miejscowych Ukraińców spaliła drewniany kościół w Stajach” (Aleksander Kijanowski; w: Siekierka…, s. 796; lwowskie).

18 marca 1944 roku we wsi Wasylkowce pow. Kopyczyńce Ukraińcy zamordowali 2 Polki.

18 marca 1944 roku we wsi Wola Wielka pow. Lubaczów zamordowali 2 Polaków.

18 marca 1945 roku we wsi Dragonówka pow. Tarnopol dwaj Ukraińcy w mundurach NKWD wymordowali 7 Polaków z 2 rodzin Domarackich (2 matki i 5 dzieci), w tym: małe dziecko utopili w cebrzyku z pomyjami oraz uprowadzili 14-letnią córkę, która zaginęła bez wieści. „Przetrzymywali ją w piwnicy w Podhorcach. Dziewczynka była bita i gwałcona. Zmarła”.

18 marca 1945 roku we wsi Gaje Wyżne pow. Drohobycz Ukraińcy zamordowali 3 Polaków.

18 marca 1945 roku we wsi Jezierzany pow. Buczacz zostali zamordowani przez UPA: Byk Wojciech l.52, Byk Helena l. 54, Waleniszyn Piotr l. 40 oraz Ukrainiec Riwnyj Mykoła l. 18 (Kubów…., s. 53). .Komański i Siekierka na s.153 podają, że mord na 5 Polakach, w tym wymienionych wyżej, oraz na Ukraińcu miał miejsce 18 grudnia 1945 roku.

18 marca 1945 roku we wsi Kłodno Wielkie pow. Żółkiew w obronie ludności polskiej w walce z Ukraińcami zginął 19-letni Polak.

18 marca 1945 roku we wsi Leszczawa Górna pow. Przemyśl Ukraińcy spalili dwa domy polskie zamordowali 3 Polki, w tym dwie po torturach powiesili.

18 marca 1946 roku we wsi Witryłów pow. Brzozów Ukraińcy uprowadzili 2 Polaków: ojca z synem, którzy zaginęli bez wieści.

18 marca 1947 roku we wsi Klimówka pow. Gorlice Ukraińcy obrabowali gospodarstwo i uprowadzili 1 Polaka, który zaginął bez śladu.

W nocy z 18 na 19 marca 1943 roku w majątku Zabłośce pow. Włodzimierz Wołyński policjanci ukraińscy zbiegli ze służby niemieckiej zamordowali 2 Polaków: zarządcę majątku Jana Figela i organistę Józefa Łebkowskiego; związali ich drutem kolczastym, wykłuli oczy, zdarli paznokcie, obcięli członki i zadźgali nożami (Siemaszko…, s. 838).

W nocy z 18 na 19 marca 1944 roku we wsi Sorocko pow. Trembowla Ukraińcy zamordowali 13 Polaków.

W nocy z 18 na 19 marca 1944 roku w e wsi Wierzbowiec pow. Trembowla zamordowali 56 Polaków. Inni: ok. 60 Polaków (Sowa…, s. 234, 62 Polaków (Kubów…, jw.). .

W nocy z 18 na 19 marca 1945 roku w mieście Bolechów pow. Dolina Ukraińcy zamordowali 11 Polaków, w tym na stacji kolejowej 5-osobową rodzinę z 3 dzieci.

18 lub 19 marca 1943 roku w kol. Makowiszcze pow. Kowel policjanci ukraińscy zamordowali 2 Polaków: 68-letnią matkę i jej 25-letniego syna.